Najbardziej, o 2,4 proc., spadły wczoraj ceny miedzi, ale staniały też inne metale przemysłowe, a także złoto i srebro. Bezpośrednią przyczyną takiego właśnie ruchu cen było oświadczenie przewodniczącego Fed Bena Bernanke, że groźba inflacji, nawet przy wolniejszym tempie wzrostu gospodarczego, może spowodować konieczność podniesienia stóp procentowych.
Niezbyt zakamuflowana zapowiedź kolejnego podniesienia stóp w USA spowodowała umocnienie kursu dolara, a to oddziałuje spadkowo na ceny metali, bo są one denominowane w amerykańskiej walucie. Wczorajsze przeceny uzasadniano także tym, że wyższe stopy mogą osłabić tempo wzrostu gospodarczego i w rezultacie zmniejszyć popyt na surowce. Większość analityków uważa jednak, że relacja podaży i popytu na rynku metali zapowiada utrzymywanie się wysokich cen przynajmniej do końca br. W przyszłym może natomiast stanieć aluminium, bo znaczne zwiększenie w Chinach produkcji aluminy, podstawowego surowca, może obniżyć jej cenę nawet o połowę. Poza tym Russian Aluminium, rosyjski koncern kontrolowany przed miliardera Olega Deripaske, zapowiada przeznaczenie na inwestycje 8 mld USD,
by stać się największym na świecie producentem
aluminium.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2548 USD, o 33 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2695 USD za tonę.