Miniony tydzień na rynku miedzi zakończył się wprawdzie spadkiem cen, ale nie największym od miesiąca, na co zanosiło się jeszcze w piątkowe przedpołudnie. Na początku notowań w Londynie za tonę płacono 7220 USD, ponad 8 proc. mniej niż przed tygodniem.
Później miedź zaczęła drożeć po opublikowaniu wiadomości o zamknięciu przez Grupo Mexico kopalni La Caridad. Zarząd spółki poinformował, że "nie ma już nadziei na zakończenie trwającego 76 dni strajku". W dodatku strajk górników węgla w Zambii spowodował wstrzymanie jego dostaw do kopalni miedzi, a Zambia jest największym producentem tego metalu w Afryce.
Przy i tak bardzo napiętym od dwóch lat bilansie podaży i popytu na rynku miedzi, każda tego rodzaju informacja powoduje wzrost jej cen. Tylko od początku br. miedź zdrożała o 70 proc.
Grupo Mexico poinformowała, że władzom spółki nie udało się przerwać strajku, mimo że skierowała 72 powództwa przeciwko organizatorom protestu, a sądy wydały nakazy aresztowania 22 działaczy związkowych. La Caridad, druga co do wielkości meksykańska kopalnia tej spółki, produkowała rocznie ok. 140 tys. ton miedzi.
Pod koniec piątkowych notowań kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące były o 220 USD, 3 proc., droższe niż na zamknięciu dzień wcześniej i kosztowały 7530 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 7870 USD.