Przez lata rodzime banki nie wyściubiały nosa poza granice Polski. W czasach PRL monopol na obsługę transakcji polskiego handlu zagranicznego miał Bank Handlowy. Wraz z urynkowieniem sektora bankowego i jego własną prywatyzacją, Handlowy stopniowo pozbywał się zagranicznych "posiadłości". Skupił się na rynku polskim. Powód? Inwestorem strategicznym warszawskiego banku jest amerykańska Citigroup, instytucja dysponująca najbardziej rozbudowaną globalną siecią banków.
Wraz z wejściem Citi do Handlowego bank pozbył się też udziałów dwóch niewielkich zagranicznych banków w Niemczech i Luksemburgu. W obu udziałowcem był także Bank Pekao, który, podobnie jak Handlowy, sprzedał akcje w 2001 r. Pekao przez lata utrzymywał też (utworzone jeszcze przed II wojną światową) oddziały w Tel Awiwie, Paryżu i Nowym Jorku. Trzy lata temu sprzedał ten pierwszy za 6,6 mln zł izraelskiemu Bank Hapoalim. Pozostałe placówki zostały zamkniźte.
Pierwsza próba ekspansji polskiego kapitału na rynki zagraniczne epilog znalazła w sądzie. Chodzi o poznańskiego biznesmena Piotra Bykowskiego, który w latach 90. poprzez swoje spółki przejął dwa banki - na Ukrainie i w Mołdowie. Problem w tym, że - jak ustalił nasz nadzór - do obu trafiały pieniądze pochodzące od deponentów Banku Staropolskiego, w którym na początku 2000 r. wykryto lukę w bilansie w wysokości 473,7 mln zł. Prokuratura zarzuciła P. Bykowskiemu, że kierując Staropolskim przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązków, czym naraził bank na stratę 560 mln zł. Grozi mu za to 10 lat więzienia.
Kredyt Bank: ucieczka
ze Wschodu