Jeśli chodzi o giełdę, to sytuacja jest dosyć prosta. Eksperci giełdowi, analitycy spodziewali się takiej przeceny - powiedział premier na wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. "W moim przekonaniu przecena nie będzie trwała długo" - dodał.

Tak brzmi fragment depeszy Polskiej Agencji Prasowej z 23 maja, opublikowanej już po zakończeniu sesji. Od tego czasu WIG20 spadł 10 proc. Od szczytu z 11 maja obniżył się o jedną czwartą. Zniżkuje w najszybszym tempie od sześciu lat i nie sądzę, żeby ktoś takiego scenariusza oczekiwał. Wczoraj poprosiliśmy biuro prasowe premiera o kolejną ocenę sytuacji na warszawskiej giełdzie. "Premier uważa, że spadki na giełdzie są kolejnym dowodem tego, iż polska gospodarka ma się dobrze i staje się częścią europejskiego systemu gospodarczego, czego dowodem są solidarne z giełdami europejskimi spadki. Chciałby jednak zauważyć, iż polskie spółki są w doskonalej kondycji finansowej i przynoszą swoim akcjonariuszom zyski, jakimi mogą się pochwalić nieliczne przedsiębiorstwa na świecie. Na dniach KGHM wypłaci dywidendę, o jakiej mogą marzyć inwestorzy na całym świecie. PKN stał się ważnym graczem na europejskim rynku paliwowym. To wszystko powoduje, że premier patrzy z optymizmem na spółki notowane na GPW". Tej odpowiedzi nie sporządziło biuro prasowe, bo zignorowało nasze pytanie, ale mój kolega. Z pewnością poradziłby sobie na stanowisku rzecznika lepiej niż premier z rynkiem. Doradcy szefowi rządu powinni podpowiedzieć, że przy takiej zmienności giełdowych notowań stawiania autorytetu na szalę prognoz jest bardzo ryzykowne.