Reklama

Prokuratura zbada billboardy PZU

Centralne Biuro Śledcze oraz prokuratura apelacyjna w Warszawie badają dokumenty w sprawie finansowania przez PZU kampanii prezydenckiej Donalda Tuska

Publikacja: 16.06.2006 07:47

Sprawa ma związek ze środową wypowiedzią Jacka Kurskiego (PiS), wiceszefa sejmowej komisji skarbu. Stwierdził on, że PZU pośrednio finansowało kampanię prezydencką Donalda Tuska. Według Kurskiego ubezpieczyciel zapłacił kilkadziesiąt milionów złotych za kampanię na billboardach. Po jakimś czasie PZU wycofało się z pomysłu marketingowego, a opłacone miejsca na billboardach sprzedano za 3 proc. wartości firmie PR. Miejsca te po zaniżonej wartości miała wykupić Platforma Obywatelska.

- Mam nadzieję, że te informacje nie są prawdziwe - powiedział Jarosław Netzel, nowy szef PZU, podczas swojej pierwszej konferencji prasowej. - Jeśli jest inaczej, to poziom patologii w Polsce sięgnął szczytu - dodał Netzel.

Do Komisji Nadzoru nad Ubezpieczeniami i Funduszami Emerytalnymi nadal nie wpłynął wniosek o akceptację dla nowego szefa PZU. - Wniosek taki nie wpłynął, bo wciąż uzupełniam potrzebne dokumenty - tłumaczy Netzel. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, jakimi argumentami chce przekonać do siebie KNUiFE. - W odpowiednim czasie przedstawię te kwestie nadzorowi, a nie mediom. Nawet bez decyzji KNUiFE jestem w tej chwili formalnie prezesem PZU - stwierdził Netzel. Po raz kolejny podkreślił, że ma odpowiednie kwalifikacje, by zajmować to stanowisko. Nie powiedział jednak konkretnie, o jakie kwalifikacje chodzi.

Netzel podkreślił, że nie zdążył się jeszcze zapoznać z bieżącą sytuacją spółki. - Wszystkie ważne decyzje podejmuję w porozumieniu z Piotrem Kowalczewskim, wiceprezesem PZU. Kowalczewski zaś stwierdził, że obecnie podstawowym celem spółki powinno być uspokojenie sytuacji wokół szefa PZU.

Netzel potwierdził, że koncepcja połączenia PKO BP i PZU była dobra. - W Polsce bardzo potrzebna jest duża firma bankowo-ubezpieczeniowa. Niedobrze, że do tej pory tak się nie stało - twierdzi Netzel. Podkreślił, że większość udziałów w takim podmiocie powinien mieć bezwzględnie polski kapitał. - Podczas mojej pracy w PKO BP próbowałem przekonywać do tego pomysłu ówczesną prezes banku, Henrykę Pieronkiewicz - podkreślił Netzel. Nie wiadomo, czy będzie możliwy powrót do tej koncepcji. - Nie wiem, czy w tej chwili możliwe jest wznowienie prac nad fuzją PKO BP z PZU. Musiałbym lepiej zapoznać się z sytuacją swojej firmy - dodał szef PZU.

Reklama
Reklama

Netzel nadal zasiada w radzie nadzorczej spółki Dalmor. Stwierdził, że mimo objęcia funkcji prezesa PZU, nie zamierza rezygnować z tego stanowiska. - Jeśli tylko nie będzie przeszkód prawnych, z chęcią pozostanę członkiem rady nadzorczej Dalmoru.

Zdecydowana większość środowej konferencji szefa PZU poświęcona była publikacjom medialnym na temat niejasnej przeszłości Netzla. Określił on artykuły prasowe jako "napaści, pomówienia i oszczerstwa". Media zarzucały Netzelowi, iż doradzał firmie Drob-kartel. Podejrzewa się, że spółka ta była pralnią brudnych pieniędzy. Przedsiębiorstwo upadło pięć lat temu. Jego długi sięgały 21 mln zł. Poszkodowani w sprawie mieli twierdzić, że Jaromir Netzel był mózgiem całej afery. Zarzuty dotyczyły też kredytu, jaki miał otrzymać Drob-kartel od banku PKO BP. Jaromir Netzel przez pięć lat był pracownikiem tego banku. Powodem jego zwolnienia miał być konflikt interesów.

Szef PZU po raz kolejny zapewnił, że nigdy nie brał udziału w praniu pieniędzy. Podkreślił, że jeśli jakiekolwiek zarzuty prasowe potwierdzą się, złoży rezygnację.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama