Reklama

Na wolny rynek prądu poczekamy

Od 1 lipca przyszłego roku nastąpi pełna liberalizacja rynku energii elektrycznej. Jeszcze nie jesteśmy na to gotowi

Publikacja: 17.06.2006 08:33

Od lipca przyszłego roku wszyscy konsumenci będą mieli prawo wybierać, od kogo chcą kupować prąd. Przedsiębiorstwa energetyczne mają nieco ponad rok, żeby się do tego przygotować. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, że będzie można łatwo zmieniać firmę, która będzie nam dostarczać energię elektryczną do domów.

Uwolnienie rynku energii jest dużą niewiadomą dla firm dystrybucyjnych. Obecnie ich działalność łączy dwie funkcje: dostarczanie prądu i sprzedawanie go odbiorcom. Od lipca przyszłego roku zostaną one rozdzielone. Klienci będą chcieli skorzystać z usług sprzedawcy, który zaoferuje im korzystniejsze warunki: niższe ceny, lepszą obsługę i większe bezpieczeństwo dostaw. Na zmianie przedsiębiorstwa, od którego kupujemy prąd, można zaoszczędzić: teraz różnice w stawkach opłat za energię pomiędzy poszczególnymi firmami dochodzą do 15 proc.

Co utrudni zmianę

Polska elektroenergetyka nie jest dostosowana do pełnej liberalizacji. Od stycznia 2004 r. prawo zmiany dostawcy energii przysługuje już wszystkim odbiorcom nie będącym gospodarstwami domowymi. Jest ich około 1,9 mln, a z możliwości zmiany sprzedawcy prądu skorzystało na razie tylko kilkadziesiąt dużych firm. Jedną z przyczyn, dla których odsetek ten jest tak mały, są problemy z działaniem rynku hurtowego. Giełda energii w Polsce jest bardzo słabo rozwinięta.

Duża część prądu w Polsce jest sprzedawana na warunkach określonych w długoletnich kontraktach. Zofia Janiszewska, dyrektor Departamentu Promowania Konkurencji w Urzędzie Regulacji Energetyki, zwraca też uwagę na to, że trudno jest rozwijać konkurencyjny rynek tam, gdzie dominuje jeden właściciel. Teraz udział Skarbu Państwa w sektorze wytwarzania energii elektrycznej wynosi około 75 procent, a w dystrybucji energii 85 proc.

Reklama
Reklama

Zatrzymać klienta na siłę

Aby bronić się przed utratą rynku, firmy mogą wykorzystywać niedostosowane dotychczas prawo. Reguły zmiany sprzedawcy nie są jeszcze dokładnie określone. Przepisy dają możliwość zatrzymywanie klienta np. poprzez wydłużanie okresu wypowiedzenia umowy o dostawach. Czy przewiduje się kary dla firm, które będą utrudniać konsumentom taką zmianę? - Tak, jeżeli będą do tego podstawy prawne - wyjaśnia Robert Guzik, p.o. zastępcy dyrektora Departamentu Promowania Konkurencji URE. - Katalog przewinień podlegających karze nie zawiera "utrudniania konsumentom zmiany dostarczyciela prądu". W praktyce karać można za naruszenie warunków koncesji, w tym przede wszystkim za naruszenie powszechnie obowiązujących przepisów. Sęk w tym, że nie ma jeszcze nowego rozporządzenia ministra gospodarki w sprawie warunków funkcjonowania systemu elektroenergetycznego, które powinno zawierać przepisy ułatwiające liberalizację - stwierdza.

Dystrybutorzy, chcąc zatrzymać małych odbiorców, mogą stwarzać podobne bariery, jakie powstały na rynku przedsiębiorstw. Firmy dystrybucyjne stawiają klientom chcącym zmienić sprzedawcę prądu wymagania, których spełnienie dużo kosztuje. Przykładowo - jeśli jakaś firma chce zmienić dostawcę, musi kupić bardzo dokładne liczniki poboru prądu. Na dodatek, informacje o ilości zużytej energii muszą być na bieżąco przesyłane do dystrybutora.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama