Tak wysokiej dynamiki nie spodziewał się żaden z ankietowanych przez "Parkiet" ekonomistów. Średnio przewidywali oni wzrost na poziomie 13,4 proc. Majowa dynamika była najwyższa od kwietnia 2004 r. (21,8 proc.), gdy polska gospodarka rozwijała się w nadzwyczajnym tempie ze względu na wejście naszego kraju do Unii Europejskiej.

- Nie licząc tego boomu, wzrost produkcji był największy od czerwca 1997 r., gdy wyniósł 19,9 proc. Ale również wtedy był to jednorazowy wyskok. Generalnie można przyjąć, że majowy wynik jest jednym z najlepszych od czasu rozpoczęcia przemian gospodarczych w Polsce - ocenia Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. 19,1-proc. dynamika występiła też w grudniu 1999 r.

W ocenie ekonomistów, bardzo dobre dane z przemysłu mogą oznaczać, że w drugim kwartale tempo wzrostu gospodarczego powinno być zbliżone do I kw., gdy wyniosło 5,2 proc. Jeżeli piątkowe dane o sprzedaży detalicznej też wypadną lepiej od oczekiwań, analitycy nie wykluczają rewizji w górę prognoz dotyczących PKB w drugim kwartale. - Tempo wzrostu gospodarczego na poziomie 5 proc. w całym roku jest realne. Nadrabiamy zaległości wobec innych krajów - mówi Piotr Bielski.

Według Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, głównej ekonomistki Banku Handlowego, przemysł jest wspierany dodatkowo przez rosnącą konsumpcję, a tej z kolei sprzyja wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń. W maju pensje były o 5,2 proc. wyższe niż przed rokiem i był to kolejny miesiąc wzrostu. Polskiemu przemysłowi pomaga też popyt zagraniczny. ?wietne dane o produkcji kontrastują ze spadkami na giełdzie, które trwają od połowy maja. Rodzi to podejrzenie, że rynek uznał, iż szczyt koniunktury gospodarczej mamy już za sobą. Po publikacji danych GUS na wartości zyskał jednak złoty. Niestety, zaczął ponownie tracić ze względu na przecenę walut w regionie. Po południu euro kosztowało 4,07 zł, mniej więcej tyle samo, ile na otwarciu rynku.