Reklama

Polska w ogonie Europy

Polska już najprawdopodobniej w tym roku stanie się najbiedniejszym państwem Unii Europejskiej

Publikacja: 21.06.2006 09:04

Zamiast

"iść za ciosem"

i konsekwentnie

budować nowoczesną

gospodarkę rynkową,

Reklama
Reklama

Polska zaczęła rozszerzać

świadczenia socjalne,

spowalniać prywatyzację, wzmacniać sektor

przedsiębiorstw

państwowych,

a reformy straciły

Reklama
Reklama

walor przebojowości

Patrząc na zmiany wskaźników wyznaczających poprawę jakości życia w Polsce trudno byłoby obronić oficjalną tezę Prawa i Sprawiedliwości o przyjęciu przez Polskę "błędnej drogi transformacji" po 1989 roku. Można przytaczać wiele argumentów pokazujących niewyobrażalne zmiany ilościowe i jakościowe. Trzymam zawsze w zanadrzu kilka liczb, które na każdym robią wrażenie: spadek wskaźnika umieralności niemowląt do poziomu amerykańskiego, przedłużenie średniego oczekiwanego trwania życia mężczyzn o ponad 3 lata czy wzrost rocznego eksportu na głowę z 350 dolarów do 2000 dolarów.

Zasypianie gruszek

w popiele

Okazuje się jednak, że im więcej czasu upływa od początku przemian, tym poprawa sytuacji w Polsce jest słabsza. Liberalne reformy z początku lat dziewięćdziesiątych dały silne impulsy wzrostowe do tego stopnia, że pozostałe kraje podejmujące transformację systemową mogły tylko nam zazdrościć osiągnięć.

Polska szybko uzyskała rentę pierwszeństwa, po czym skutecznie ją zmarnowała. Zamiast "iść za ciosem" i konsekwentnie budować nowoczesną gospodarkę rynkową, zaczęto rozszerzać świadczenia socjalne, spowolniono prywatyzację, wzmacniano sektor przedsiębiorstw państwowych, a reformy straciły walor przebojowości.

Reklama
Reklama

W europejskim ogonie

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Kraje, które jeszcze w latach dziewięćdziesiątych patrzyły na Polskę z zazdrością, wyciągnęły właściwe wnioski z naszych doświadczeń i obecnie mogą być dla nas wzorem do naśladowania. Polska już najprawdopodobniej w bieżącym roku stanie się najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej. Dwucyfrowy wzrost produktu krajowego brutto na Łotwie w 2005 roku oznacza, że zostaniemy zepchnięci na ostatnią pozycję pod względem PKB na mieszkańca. Niewielkim pocieszeniem będzie w niedalekiej przyszłości ustąpienie tego miejsca Rumunii i Bułgarii.

Biuro statystyczne Unii Eurostat przygotowało publikację zatytułowaną "Portret Unii Europejskiej w 2006 roku". Zawarte tam informacje statystyczne, pokazujące miejsce Polski w Europie, są bezlitosne, co jest prostą konsekwencją pozostawania najbiedniejszym dużym krajem w Europie.

Polska przoduje w Unii tylko pod względem wielkości produkcji węgla. Nienowoczesność gospodarki potwierdza ostatnie miejsca w liczbie patentów z zakresu wysokich technologii, przypadających na milion mieszkańców i przedostatnie w liczbie telefonów komórkowych na stu mieszkańców.

Niewątpliwym sukcesem jest trzecie miejsce w ograniczaniu liczby wypadków w pracy. Takie samo miejsce uzyskujemy pod względem średniej liczby przepracowanych godzin w tygodniu przez pracowników etatowych. Tu dobre wiadomości z rynku pracy się kończą. Polska jest krajem, który wyprzedzają tylko dwa państwa pod względem najniższego wieku przechodzenia na emeryturę. Równocześnie najrzadziej w Europie zatrudniamy ludzi z przedziału wiekowego 55-64 lata.

Reklama
Reklama

Ciągle na dorobku

Konwencjonalną miarą znaczenia rynku kapitałowego kraju jest kapitalizacja krajowych spółek notowanych na giełdzie. Głównym wskaźnikiem jest wartość kapitalizacji w walucie międzynarodowej, a jego odmianą relacja takiej kapitalizacji do produktu krajowego brutto. Na tle Europy prezentujemy się w zestawieniach kapitalizacji giełdowej marnie, choć postęp jest znaczny.

Trudno byłoby porównywać Giełdę Papierów Wartościowych pod tym względem z rynkami kapitałowymi krajów, w których gospodarka rynkowa rozwija się bez przeszkód od dziesięcioleci. Dlatego też z oczywistych powodów nie możemy się równać z Austrią, Grecją czy Norwegią. Większy sens ma porównywanie się z krajami regionu, które wspólnie z Polską wstąpiły do Unii Europejskiej. Posłużyłem się prostym wskaźnikiem - kapitalizacją przypadającą na jednego mieszkańca kraju. Dane FESE - Europejskiej Federacji Giełd - z końca maja wskazują, że wśród stolic regionu Warszawa wyprzedza tylko Bratysławę. Znaleźliśmy się wyraźnie za Budapesztem, Pragą i Lublaną. Większa kapitalizacja przypada też na mieszkańca Malty i Cypru.

Można zatem stwierdzić, że Polska jest ciągle krajem na dorobku, a dystans rozwojowy do reszty Europy w najlepszym przypadku skraca się coraz wolniej. Potrzeba jeszcze dużo pracy i wysiłku, by nawet tak dobry towar eksportowy, jakim jest GPW, mógł robić lepsze wrażenie w Europie.

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama