Dystrybutor mrożonej żywności o jedną trzecią obniżył prognozę zysków na ten rok. Inwestorzy zareagowali nerwowo. Kurs spadł o 6,9 proc., do 3,10 zł. Jago zarobi w tym roku 3,4 mln zł netto, a nie 5 mln zł, jak się wcześniej spodziewał zarząd. Zysk operacyjny ma wynieść 4,8 mln zł zamiast 6,8 mln zł. Prognoza przychodów ze sprzedaży praktycznie nie zmieniła się. Obroty mają wynieść 122,3 mln zł. Wczoraj nie udało nam się porozmawiać z zarządem na temat korekty prognoz. Zarówno prezes Zbigniew Mendel, jak i dyrektor finansowy Maria Przybył, byli w podróży służbowej do Francji. Dowiedzieliśmy się, że niedługo spółka ma podać istotną dla inwestorów informację. Być może z tym związany jest ich wyjazd.
Spółka tłumaczy, że powodem korekty była kiepska sprzedaż lodów w drugim kwartale wynikająca z chłodnej wiosny. Na obniżkę zysków wpływ miał także "wolniejszy i kosztowniejszy niż przyjęto w założeniach proces konsolidacji przejętych dwóch podmiotów". W zesz-łym roku, Jago kupiło polski biznes firmy Tibbet&Britten oraz majątek spółki Arkta z Bydgoszczy. Maria Przybył, dyrektor finansowy Jago, po pierwszym kwartale tego roku, zwracała uwagę m.in. na okresowo wyższe koszty zatrudnienia. Rozwój i modernizacja platformy logistycznej w Bydgoszczy wyma-gały m.in. pozyskania odpowiednich pracowników. Rotacje spowodowały okresowy wzrost zatrudnienia w Jago do 260 osób. Na koniec poprzedniego roku w firmie pracowało 230 osób. Do tego poziomu zatrudnienia, według M. Przybył, spółka będzie w tym roku dążyła.
Warunki pogodowe po raz kolejny dały się spółce we znaki. W pierwszym kwartale mroźna zima przyczyniła siź do wyższych kosztów transportu. Jago zarobiło (904 tys. zł) co prawda o 30 proc. więcej niż przed rokiem, ale sprzedaż wzrosła prawie aż dwukrotnie. Wyniosła 38,6 mln zł. Firma pracuje nad umocnieniem pozycji na rynku, w tym poprzez przejęcie całości dostaw mrożonek do kolejnej sieci handlowej. W przyszłym roku chce budować drugi filar działalności - dystrybucję wyrobów chłodzonych (nabiał, ryby itd.).
Korekta
wyników