Stało się. Po kilku próbach i fałszywych alarmach plotka zamieniła się w rzeczywistość. Minister finansów podała się do dymisji. Nie stały za tym względy merytoryczne, ale cień polskiej polityki - lustracja. Oczywiście nie jest to miejsce na komentarze takiego stanu rzeczy. Można jedynie pokusić się o ocenę wpływu tej decyzji na rynki finansowe. Faktycznie reakcja nie była aż tak dramatyczna, jak się wcześniej obawiano. Złoty lekko spadł, a rynek akcji tylko chwilowo osłabł, by po krótkim czasie powrócić na poziom sprzed ogłoszenia informacji o odwołaniu Pani Profesor.

Dość spokojna reakcja wynikała przynajmniej z dwóch przyczyn. Po pierwsze, o możliwościach dymisji mówiono już kilkakrotnie na przestrzeni wielu tygodni. Kolejne plotki okazywały się fałszywe, albo w połowie prawdziwe (chęć dymisji Pani Minister hamował Premier). Rynek po kilku dość gwałtownych reakcjach na takie plotki w końcu się na takie wiadomości uodpornił. Inną sprawą jest fakt ostatniej różnicy zdań z liderami PiS dotyczącej kosztów uzyskania przychodów twórców i wykładowców. Jak wiadomo, Pani Minister za punkt honoru stawiała sobie przeprowadzenie zmian i ich torpedowanie uznawała za oznakę braku sensu własnej pracy. Gdy stawało się jasne, że obniżenie wspomnianych kosztów napotka poważne problemy, dymisja stawała się coraz bardziej prawdopodobna. Rynek się z tym faktem liczył, a tym samym decyzja nie była już dla niego zaskoczeniem (poza samym powodem oczywiście).

Patrząc z perspektywy całego tygodnia, trzeba zauważyć, że nie zaszły tu większe zmiany. Kierując się analizą techniczną, należy przyjąć, że rynek jest w trakcie kreślenia korekty ostatnich spadków. Cały czas jesteśmy pod wrażeniem zejścia pod poziom 2700 pkt. W tym tygodniu nie było nawet jednej poważniejszej próby zaatakowania tego poziomu. Wydaje się, że podaż cały czas trzyma rękę na pulsie, a chęć zakupów wyraźnie spadła. To są kolejne argumenty za tym, by scenariusz powrotu do wzrostów postawić pod dużym znakiem zapytania. Przebieg tej korekty, który przybrał kształt trendu bocznego, sugeruje, że to jeszcze nie koniec przeceny. Trzeba się liczyć z przynajmniej jeszcze jedną falą wyprzedaży. Tu kluczowym pozostaje wsparcie w okolicy 2350-2400 pkt. Nie jest

wykluczone, że do testu tego

poziomu dojdzie już w najbliższym tygodniu.