W środę na rynku ropy naftowej najważniejszy był raport o stanie zapasów w USA. Okazały się mniejsze niż prognozowano. Ceny poszły w górę.
Ropa drożała od rana. W USA początkowo zwyżka cen była większa niż w Europie, gdzie baryłka Brent najpierw podskoczyła o 17 centów do 71,15 dolarów. Później, po ogłoszeniu raportu o rezerwach w USA rynek przyspieszył. Cena wzrosła do 71,51 USD. Tydzień wcześniej ropa kosztowała 69,17 USD. W Stanach pojawiły się obawy, ze w sezonie letnim mogą być kłopoty z zaspokojeniem popytu na benzynę, gdyż zostały zakłócone dostawy surowca do dwóch rafinerii na południu kraju. ConocoPhilips i Citgo Petroleum Corp. z tego powodu zwróciły się o możliwość skorzystania z rezerw strategicznych. ConocoPhilips chciał pół miliona baryłek dla rafinerii w Westlake w stanie Luizjana, a Citgo potrzebowała surowca dla rafinerii w Lake Charles. W tygodniu zakończonym 13 czerwca dostawy benzyny w USA wyniosły 213,4 miliona baryłek i było to 1,2 proc. mniej niż w tym samym okresie przed rokiem. Wczoraj oczekiwano na kolejny raport departamentu ds. energii. Spodziewano się wzrostu dostaw o 450 tysięcy baryłek. Sytuacja jest gorsza niż się wydawało. W minionym tygodniu zapasy ropy w USA spadły o 3,3 mln baryłek do 343,7, a benzyny zmniejszyły się o ponad milion baryłek.
Ropa surowa z dostawą w sierpniu na nowojorskiej giełdzie towarowej najpierw podrożała o 49 centów do 72,41 dolarów za baryłkę, później cena spadla do 72,07 USD, a po raporcie o zapasach wzrosła do 72,65 USD.