Zgodnie z oczekiwaniami decyzja amerykańskiego Fedu wywarła duży wpływ na rynki akcji. Indeks S&P 500 wzrósł w czwartek aż o ponad 2 proc. Sama decyzja i dołączony do niej komunikat komitetu otwartego rynku (FOMC) nie były w zasadzie żadnym zaskoczeniem, ale można było się już wcześniej przyzwyczaić do tego, że rynki w każdym słowie z komunikatu doszukują się "ukrytej treści". Wydaje się, że sam fakt, że Fed wspomniał o "uspokojeniu" wzrostu gospodarczego, wywołał u niektórych analityków przekonanie, że kończy się cykl podwyżek stóp procentowych.

Na dłuższą metę wieść o tym, że Fed wstrzymuje się z zaostrzaniem polityki na skutek osłabienia gospodarczego wcale nie byłaby jednak korzystna dla rynku akcji. Co z tego, że stopy nie będą rosnąć, skoro dopiero teraz widać efekt wcześniejszych podwyżek? W każdym razie zastanawiający jest fakt, że w czwartek amerykańskie indeksy zaczęły mocno iść w górę, zanim jeszcze inwestorzy poznali komunikat Fedu. To by sugerowało, że sama jego treść nie była najważniejsza, a skoro nie zaskoczyła zbytnio inwestorów, to nadarzyła się dobra okazja do optymistycznych zakupów. Próby interpretowania zachowania Fedu i przewidzenia reakcji rynku wydają się karkołomnym zadaniem. Być może lepiej zdać się na obserwowanie sytuacji i sygnałów płynących z analizy technicznej. Wcale nie byłoby zaskoczeniem, gdyby rynki po początkowej entuzjastycznej reakcji na decyzję Fedu nagle zaczęły iść w dół. Taka zmiana nastrojów też zapewne znalazłaby wytłumaczenie np. w postaci ewentualnych gorszych danych makro. Na myśl przychodzi zresztą reakcja rynków na majową podwyżkę stóp. Wyprzedaż nie była natychmiastowa, tak jakby inwestorzy nie byli początkowo pewni, jak zinterpretować posunięcia Fedu. Na razie analiza techniczna nie daje jasnych sygnałów. Nasdaq Composite w wyniku ostatniej zwyżki powrócił do przełamanej w końcu maja linii trendu wzrostowego. Dopiero przebicie tego oporu będzie sygnałem kupna.