Od początku lipca rosyjski rząd zniósł wszelkie ograniczenia dotyczące zagranicznych inwestycji na tamtejszym rynku obligacji i walutowym. Zniesienie tych restrykcji oznacza, że obcokrajowcy mogą teraz otwierać depozyty w rublach i handlować rosyjską walutą za granicą. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) uważa, że teraz przyszedł czas na podjęcie starań o przyciągnięcie do Rosji bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Rosja, największy na świecie producent energii, pozostaje w tyle za państwami tworzącymi OECD, jeśli chodzi o udział w jej gospodarce bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). W ub.r. wartość takich inwestycji w Rosji wyniosła 14,6 mld USD, co stanowiło mniej niż 3 proc. produktu krajowego brutto. Dla porównania: w Polsce, która wcale nie przoduje w tej dziedzinie wśród dawnych państw komunistycznych, udział ten wyniósł w ub.r. 4,9 proc. PKB. W dodatku aż jedna trzecia BIZ napłynęła do Rosji z Cypru, a więc pochodziła ze środków wcześniej wywiezionych z Rosji..
W opublikowanym wczoraj raporcie OECD uznaje likwidację ograniczeń dewizowych za "pozytywny krok w kierunku umocnienia zaufania do gospodarki i zwiększenia napływu inwestycji do Rosji". Autorzy raportu stwierdzają jednak, że jeśli ma to mieć trwały skutek, władze powinny jednocześnie wprowadzić odpowiednie standardy raportów finansowych i stosować surową kontrolę instytucji finansowych.
Pieniędzy w rosyjskim budżecie nie brakuje, o czym świadczy niedawne porozumienie o wcześniejszej spłacie całego długu wobec Klubu Paryskiego w wysokości 22 mld USD czy 2 bln rubli (77 mld USD) na specjalnym funduszu utworzonym przed dwoma laty w celu złagodzenia skutków gwałtownego spadku cen ropy naftowej.
Inwestycje zagraniczne to jednak nie tylko pieniądze, ale również nowoczesne technologie i systemy zarządzania, a w tej dziedzinie Rosja nie nadrobiła jeszcze wieloletniego opóźnienia.