W ostatnich dniach notowania złotego są kopią tego, co dzieje się z innymi walutami emerging markets. Nie inaczej było wczoraj. Lepsze nastroje na rynkach wschodzących przyczyniły się do wzmocnienia złotego o 2 grosze względem euro i 3 grosze w stosunku do dolara. Inwestorzy trochę zapomnieli o czynnikach, które wywołały gwałtowną wyprzedaż niektórych walut w maju i czerwcu. Od tego, czy sobie o nich przypomną, będą zależeć przyszłe notowania walut z rynków wschodzących.
Chodzi przede wszystkim o kwestię polityki monetarnej w USA oraz rozwoju tamtejszej gospodarki. Na razie inwestorzy wydają się mniej martwić kondycją gospodarki, o czym może świadczyć brak większej reakcji na słabsze od oczekiwań informacje o aktywności w amerykańskim sektorze usług. Większe wrażenie robią wszelkie informacje pomagające określić dalsze kroki Fed. W tym kontekście wiele emocji może wywołać dzisiejsza publikacja raportu z rynku pracy. Inwestorzy przygotowują się na dobre informacje. Jeśli rzeczywiście przerosną oczekiwania, dolar w ślad za rentownością obligacji powinien pójść w górę, osłabiając waluty z emerging markets.