Popyt wewnętrzny będzie główną siłą napędową polskiej gospodarki w przyszłym roku, przy słabnącej koniunkturze światowej. Przy prognozowaniu budżetu rząd uwzględnia bowiem efekty redukcji składek na ZUS, co zwiększy konsumpcję. Reforma ta przyczyni się także pośrednio do zwiększenia przychodów z podatków dochodowych i VAT. Rząd wreszcie liczy na wzrost liczby osób pracujących - rezultatem tego będą nowe przychody z PIT. Stanisław Kluza, wiceminister finansów i kandydat na ministra finansów twierdzi, że planowany deficyt pozwoli dodatkowo przeprowadzić wiele reform finansów publicznych. Ekonomiści kwestionują jednak, ich zdaniem, zbyt wysokie prognozy co do wpływów z PIT. Zwracają również uwagę, że przy obecnej, dobrej koniunkturze rynkowej rząd powinien skoncentrować się na cięciu wydatków i deficytu - tak, aby być przygotowanym na gorsze lata. Wskazują, że to czynniki zewnętrzne będą decydować o lepszym bądź gorszym wykonaniu budżetu. Zdaniem S. Kluzy, wahania na rynku walutowym nie powinny zagrozić wykonaniu przyszłorocznego budżetu. Jego zdaniem, dopiero spadek wartości złotego o więcej niż 15 proc. może zwiększyć polskie zadłużenie zagraniczne na tyle, żeby zagrozić strategii redukcji deficytu.