Część ekonomistów prognozuje jednak, że trudniej będzie teraz utrzymać dyscyplinę finansów państwa. - Siła przebicia politycznego nowego ministra jest znacznie mniejsza niż np. Zyty Gilowskiej, co niestety sugeruje, iż z potyczek rządowych często może wychodzić pokonany i zmuszony do akceptacji wyższych wydatków - przyznaje Marcin Mrowiec z BPH. Co prawda S. Kluza zapewnia, że deficyt budżetu nie przekroczy 30 mld zł. "Domknięcia" budżetu nie ułatwią tymczasem niepewne losy programu "Tanie państwo". Z rządu odejść mają bowiem tworzące go osoby - Mariusz Błaszczak (szef Kancelarii Premiera) i Zbigniew Derdziuk (jego zastępca).
Część analityków przypuszcza, że zamieszanie polityczne zwiększy tylko koszty obsługi długu publicznego. Jak temu zapobiec? - Inwestorzy szukać będą potwierdzenia deklaracji kontynuacji polityki gospodarczej i dbałości o stabilność finansów publicznych - przyznają ekonomiści PKO BP.
Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy powołanie S. Kluzy to ostatnia zmiana na szczytach. Spekuluje się, czy posadę zachowa minister skarbu Wojciech Jasiński. PiS może go oddelegować na stanowisko szefa klubu parlamentarnego. Do rządu ma trafić bowiem dotychczasowy przewodniczący - Przemysław Gosiewski. Resort nie komentuje tych doniesień. Plotki dementuje także komisarz stolicy Mirosław Kochalski, wymieniany jako najpoważniejszy kandydat na miejsce po W. Jasińskim. - Moje obecne zadanie to zrobić wszystko, by przekazanie władzy w Warszawie wyszło jak najlepiej. Z nikim o stanowisku szefa resortu skarbu nie rozmawiałem - zapewnia M. Kochalski.
Co z ekspertami?
Nie wiadomo również, jakie będą losy zespołu eksperckiego, powołanego niedawno przez Kazimierza Marcinkiewicza do oceny kandydatów na członków zarządów i rad nadzorczych państwowych spółek. Komentatorzy twierdzili, że było to swoiste wotum nieufności dla W. Jasińskiego. - Nie dostałem żadnej informacji, jakoby w związku ze zmianą premiera zespół miał przestać istnieć - mówi jednak Marek Zuber, sekretarz grupy eksperckiej.
Marek Suski, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Skarbu Państwa, twierdzi, że kierownictwo partii o zmianach w MSP do tej pory nie rozmawiało. - Jeżeli nawet do nich dojdzie, to polityka resortu nie powinna ulec zmianie - dodaje. Problem w tym, że zmiana rządu to okazja dla koalicjantów do upomnienia się o stanowiska. - Do umowy koalicyjnej powinny być wprowadzone zmiany - twierdzi Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczący Samoobrony. - Oczekujemy, że znajdą się w niej precyzyjne zapisy, ile stanowisk w spółkach Skarbu Państwa możemy otrzymać - tłumaczy poseł. Inny koalicjant - LPR - nie zamierza walczyć o takie modyfikacje.