Nadwyżka w handlu zagranicznym Chin osiągnęła w czerwcu rekordowy poziom 14,5 mld USD. Spowodował to wzrost eksportu aż o 23,3 proc. w porównaniu z czerwcem 2005 r. Wpływy z eksportu sięgnęły 81,3 mld USD, podczas gdy za import Chiny zapłaciły 66,8 mld USD, o 18,9 proc. więcej niż przed rokiem.
Czerwcowa nadwyżka okazała się aż o 1,5 mld USD większa niż w maju i o 1,7 mld USD przekroczyła prognozy ekonomistów. Olbrzymie wpływy z eksportu zwiększyły chińskie rezerwy dewizowe do 875 mld USD. Pod tym względem Chiny zajmują pierwsze miejsce na świecie. Podsyca to boom inwestycyjny, co grozi przegrzaniem koniunktury i nakręca inflację.
- Tak duża nadwyżka handlowa wcale nie służy dobrze chińskim interesom. Władze powinny pozwolić na szybszą aprecjację juana - uważa Jonathan Anderson, główny ekonomista w biurze UBS w Hongkongu. Amerykański sekretarz skarbu Henry Paulsson już na początku sprawowania urzędu wezwał do szybszego podnoszenia kursu chińskiej waluty, by powstrzymać stałe powiększanie nierównowagi handlowej. Wielu kongresmenów domaga się nałożenia sankcji na import z Chin, bo w zeszłym roku chińska nadwyżka w handlu z USA wyniosła aż 201,6 mld USD.
Bank centralny w Pekinie podniósł stopy procentowe, nakazał bankom komercyjnym zwiększyć rezerwy i sprzedaje obligacje na rynku krajowym, by wycofać nadmiar gotówki z systemu bankowego. Bez tych posunięć bilans chińskiego handlu zagranicznego byłby pewnie jeszcze bardziej niezrównoważony, ale okazały się one niewystarczające do poprawy relacji z partnerami. Nie da się tego zrobić bez zdecydowanego umocnienia juana.
Kurs chińskiej waluty wzrósł jedynie o 1,5 proc. w stosunku do dolara w ciągu roku mijającego właśnie od pierwszej od ośmiu lat rewaluacji. Inne azjatyckie waluty, jak, na przykład, południowokoreański won, zyskały w tym okresie więcej. W rezultacie chińska nadwyżka wyniosła w I półroczu 61,5 mld USD, o 55 proc. więcej niż przed rokiem.