Reklama

Coraz mniej firm upada

Publikacja: 12.07.2006 08:50

O 24 proc. spadła w I półroczu 2006 r. liczba przedsiębiorstw niewypłacalnych. Według raportu firmy Coface Polska, w ciągu sześciu miesięcy zanotowano 307 przypadków niewypłacalności firm, podczas gdy w tym samym okresie ub.r. było ich prawie sto więcej - Tendencja spadkowa widoczna jest już od trzech lat - zaznacza Katarzyna Kompowska, prezes Coface Polska. - Decydujące znaczenie ma wzrost gospodarczy, choć nie jest to jedyna przyczyna spadku liczby wniosków o upadłość.

K. Kompowska zauważa, że w 2005 r., według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, ponad 2,7 tys. wniosków zostało zwróconych do firm. Przyczyną były często uchybienia formalne. Ponad 900 zgłoszonych wniosków oddalono, głównie z tego powodu, że wnioskujące o upadłość firmy nie posiadały żadnego majątku. - Można zaryzykować twierdzenie, że w Polsce, by zbankrutować, trzeba mieć jakiś majątek, choćby na pokrycie kosztów postępowania. W marcu br. wzrosła do 1000 zł opłata za samo złożenie wniosku i już obserwujemy, że firmy składają ich coraz mniej. Liczba faktycznych bankrutów nie do końca pokrywa się więc z liczbą ogłoszonych upadłości - mówi prezes Kompowska.

Najwięcej upadłości (21,5 proc. ogółu firm) zanotowano w handlu hurtowym. Jak mówią specjaliści z Coface, od kilku lat branża ta uznawana jest za najbardziej ryzykowną.

Na drugim miejscu, jeśli chodzi o liczbę upadłości, znajduje się budownictwo (13,7 proc ogółu firm). Ale liczba bankrutujących przedsiębiorstw budowlanych znacznie spadła. W pierwszym półroczu 2006 r. ogłoszono w tej branży o 38 proc. upadłości mniej niż przed rokiem. - To wyraźna poprawa. Spadek liczby upadłości jest głębszy od średniej rynkowej. To efekt wciąż rosnącej koniunktury w budownictwie - twierdzi Katarzyna Kompowska. Trzecie miejsce pod względem upadłości zajmuje handel detaliczny. W I półroczu br. upadło 21 firm z tej branży (stanowiły one 6,8 proc. wszystkich bankrutujących przedsiębiorstw). Tylko w jednej branży można zaobserwować wzrost upadłości. Jest to transport lądowy.

Zdecydowanie najwięcej upadłości w Polsce zanotowano, jak co roku, w woj. mazowieckim. Wynika to stąd, że w tym regionie firm jest po prostu najwięcej. Zastanawia natomiast znaczny wzrost bankrutujących firm w woj. śląskim. W ciągu pół roku upadły w tym regionie 53 firmy. To o 47 proc. więcej niż przed rokiem. Specjaliści z Coface wolą poczekać z szukaniem przyczyn tak nagłego wzrostu do końca roku. Jak mówią, często zdarza się, że w jednym z regionów w połowie roku notuje się wiele upadłości, podczas gdy wyniki za cały rok wskazują na tendencję spadkową.

Reklama
Reklama

Mniej bankrutów

Wyniki za I półrocze to

potwierdzenie tendencji spadkowej. Od 2002 r. notuje się w Polsce coraz mniej wniosków o upadłość.

Decyduje o tym głównie

wysoki wzrost gospodarczy. Tradycyjnie najwięcej

upadłości notuje się w handlu hurtowym, uznawanym za branżę najbardziej

Reklama
Reklama

ryzykowną pod względem niewypłacalności. Dużo upadłości notuje się także w budownictwie i handlu detalicznym.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama