Sytuacja na amerykańskim parkiecie zaczyna znów nastrajać pesymistycznie. O ile w przypadku S&P 500 trudno jeszcze mówić o rozstrzygnięciach, to w segmencie technologicznym coraz bardziej zanosi się na kontynuację zniżki z maja i czerwca. Do takiego wniosku prowadzi przełamanie poprzedniego dołka przez indeks największych firm technologicznych - Nasdaq100. Zachowanie tego wskaźnika na wiosnę tego roku trafnie przestrzegało przed pogorszeniem nastrojów, więc nie ma powodów, by nie posłuchać sygnałów płynących teraz. Sprawa jest tym poważniejsza, że obserwowana przez ostatnie tygodnie konsolidacja wypadła po przełamaniu bardzo ważnej linii trendu, wyprowadzonej z dołka z sierpnia 2004 r. Również w przypadku Nasdaq Composite możemy mówić o ruchu powrotnym do tego przełamanego wsparcia. Notowania w segmencie technologicznym mają zwiększoną wymowę w aktualnej sytuacji, kiedy inwestorzy próbują sobie wyrobić zdanie na temat przyszłej koniunktury gospodarczej. Ten sektor jest szczególnie podatny na jej wahania. Dlatego kiepskie notowania tego grona firm można traktować jako wyraz rosnących obaw przed zwolnieniem amerykańskiej gospodarki. Jest to najsłabszy sektor w lipcu, a przecież też najwięcej stracił w II kwartale. Obrót spraw w branży technologicznej stawia w ciekawym świetle S&P 500. Kształtowaniu czerwcowego dołka towarzyszyło wiele sygnałów charakterystycznych dla wcześniejszych korekt od 2004 r. Po ich zakończeniu notowania ustanawiały nowy szczyt. Teraz taki scenariusz staje pod znakiem zapytania. Jeśli zamiast kontynuacji zwyżki S&P 500 pójdzie w dół, otrzymamy potwierdzenie trwalszego pogorszenia nastrojów.
Drożejąca ropa zwiększa obawy inflacyjne, ale też negatywnie oddziałuje na wzrost gospodarczy. Dotychczasowy schemat zachowania obu rynków wskazywałby na spadek rentowności wraz z coraz wyższymi notowaniami ropy. Jeśli teraz stanie się inaczej oznaczać to będzie narastające obawy inflacyjne i obawę inwestorów przed kolejnymi podwyżkami stóp.