Opublikowane dotychczas wyniki finansowe amerykańskich firm nie służą poprawie koniunktury na Wall Street. Poziomem przychodów i nienajlepszymi prognozami rozczarował w poniedziałek po sesji aluminiowy koncern Alcoa, wczoraj natomiast spłynęło słabe sprawozdanie firmy Genentech, która jest drugą co do wielkości potęgą w światowej biotechnologii. Część obserwatorów zaczęła się obawiać, czy tym razem kwartalne wyniki finansowe amerykańskich korporacji nie okażą się przypadkiem słabsze od oczekiwań. Na razie średnie prognozy analityków mówią, że firmy z S&P 500 zwiększyły zyski o 12,3 proc. (średnia ta wzrosła z ok. 10 proc. na początku kwartału). Jak będzie? Okaże się za kilka tygodni. Ale przez ten czas inwestorów może czekać mocna huśtawka nastrojów. Papiery Genentech spadły wczoraj o przeszło 2,5 proc., po tym jak firma podała, że wpływy za jej flagowy lek Avastin wyniosły w II kw. tylko 423 mln USD. Nic nie pomogło 79-proc. zwiększenie zysku. Zdecydowanie bardziej (6,5 proc.) przeceniono akcje produkującej łodzie firmy Brunswick, która spodziewa się spadku zysku w tym roku. Głębszej zniżce oparł się Microsoft, choć po nałożeniu kolejnej wielomilionowej kary przez Komisję Europejską był wczoraj jedną z najbardziej eksponowanych spółek. Papiery straciły ok. 1,4 proc. Po pierwszych godzinach handlu amerykańskie indeksy były na 0,4-0,9-proc. minusie. W Europie Zachodniej na większości giełd notowania wczoraj rosły, ale po nie najlepszym otwarciu za oceanem wzrost zdecydowanie wyhamował. Między innymi w Londynie indeksy przeszły na stronę spadków. Na początku sesji w dobry nastrój wprawiły inwestorów prognozy Komisji Europejskiej, która przewiduje przyspieszenie w gospodarce strefy euro pod koniec roku. W IV kwartale wzrost powinien wynieść 0,8 proc. w stosunku do poprzedniego okresu. Na giełdach kupowano między innymi papiery koncernów górniczych, m.in. BHP Billiton, po zwyżce notowań miedzi powyżej 8 tys. USD za tonę. Kupowano też akcje spółek użyteczności publicznej.