Reklama

Pragmatyzm zdecydował o wejściu rosyjskiego koncernu na londyńską giełdę

Publikacja: 15.07.2006 08:39

Większość pierwotnych ofert publicznych (IPO) budzi kontrowersje, bo kupujący i sprzedający mają zazwyczaj odmienne opinie o wartości wprowadzanej na rynek spółki, a więc i cenie jej papierów. Oferta Rosnieftu rozbudziła jednak emocje nie tylko z tego względu i nawet nie dlatego, że była to jedna z największych ofert w historii.

Zastrzeżenia wielu inwestorów i obserwatorów rynku dotyczyły kwestii fundamentalnej, a mianowicie tego, czy w ogóle powinno dojść do sprzedaży tych papierów. Nie brakowało w tej dyskusji opinii poważnych uczestników rynku, którzy utrzymywali, że Financial Services Authority (FSA) w ogóle nie powinna zezwolić na przeprowadzenie tej oferty w Londynie. Organ nadzorujący brytyjski rynek miał, ich zdaniem, nie dopuścić do oferty Rosnieftu ze względu na wątpliwe pochodzenie aktywów rosyjskiego giganta naftowego.

W tym kontekście posuwano się nawet do argumentów, że znakomita część tych aktywów została zwyczajnie ukradziona.

Rosnieft procesuje się już w Stanach Zjednoczonych z posiadaczami amerykańskich kwitów depozytowych (ADR-ów) Jukosu, którzy zarzucają mu, że to miźdzy innymi z jego winy ich lokaty stały się bezwartościowe. Łącznie posiadacze ADR-ów Jukosu szacują swoje straty na 6 mld USD. Jeśli dołączą do nich mniejszościowi akcjonariusze, roszczenia mogą sięgnąć 30 mld USD. - Ryzyko sporów sądowych powinno niepokoić inwestorów - uważa John Paul Smith, główny strateg Pictet Asset Management, funduszu inwestycyjnego z siedzibą w Szwajcarii.

Do kupowania papierów giganta - Rosnieft wyrósł już na drugą co do wielkości firmę naftową w Rosji - na pewno zachęcają jego wyniki finansowe. Dzięki wysokim cenom ropy, w pierwszym kwartale przychody spółki wzrosły aż o 72 proc. i osiągnęły pułap 7,52 mld USD. Przy czym na czysto koncern zarobił 724 mln USD, czyli o 11 proc. więcej niż w takim samym okresie przed rokiem. Nad krytycznymi uwagami i zastrzeżeniami wzięło więc górę przekonanie, że Europa więcej może stracić, zamykając przed rosyjską spółką rynek kapitałowy, niż zezwalając na przeprowadzenie tej oferty. A u inwestorów zwyciężyła zwyczajna w takich przypadkach chęć zarobienia.

Reklama
Reklama

Innych zachęcały bardzo wysokie ceny ropy naftowej, gwarantujące dobre wyniki finansowe spółki. Dla wielu nie bez znaczenia było też to, że spółka cieszy się szczególnymi względami Kremla i tym samym ma perspektywy rozwoju.

Za dopuszczeniem akcji Rosnieftu na londyńską giełdę przemawiały też trzy bardzo praktyczne argumenty. Po pierwsze, nadzór tamtejszego rynku doskonale wie, że nie należy angażować się w spory toczone w innych krajach. No i lepiej nie badać zbyt dokładnie pochodzenia aktywów dopuszczanych spółek, bo nie wiadomo, dokąd by to doprowadziło. Jest przecież zupełnie oczywiste, że ani Jukos, ani żadna inna rosyjska spółka surowcowa po rozpadzie Związku Radzieckiego nie kupiły uczciwie tego, czym dysponują. A gdyby dalej iść tym tropem, trzeba by sprawdzić, jak powstawał Exxon Mobil we wczesnym stadium przemysłu naftowego w USA, zanim inwestorzy kupili jego akcje. A co z powiązaniami BP z Brytyjskim Imperium, które pomogły spółce rozwinąć skrzydła? W naftowym biznesie nigdy nie było miejsca dla świętych i pewnie nie będzie.

Po drugie, rosyjskie spółki powinny integrować się z zachodnim rynkiem kapitałowym. W długim okresie to jedyny sposób na wprowadzenie tam sprawdzonych na Zachodzie standardów praw- nych i corporate governance. No i wreszcie jednym ze źródeł tak silnej pozycji londyńskiego rynku kapitałowego na arenie międzynarodowej jest właśnie jego otwartość. W ub.r. rosyjskie spółki pozyskały 6,1 mld USD z rynku pierwotnego, przy czym na londyńskiej giełdzie sprzedały akcje za ok. 4,3 mld USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama