Odkąd w maju 2004 r. Polska znalazła się w Unii Europejskiej, zaczęły wzrastać składki krajowych firm ubezpieczeniowych z tytułu najpowszechniejszego w Polsce ubezpieczenia, czyli samochodowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. O ile jeszcze w 2003 r. składki z tego tytułu wynosiły 4,6 mld zł, to już w 2005 r. 5,5 mld zł. Takie zmiany wartości nie dziwią, jeśli wziąć pod uwagę, że od 1 maja 2004 r. do końca 2005 r. sprowadzono do Polski ponad 1,6 mln samochodów. Właściciele wszystkich tych aut są zobowiązani do posiadania polis OC. Składki samochodowego OC przyczyniły się też do wzrostu całego rynku ubezpieczeń majątkowych w ostatnich dwóch latach. W 2004 r. odpowiadały za 28 proc. wzrostu, rok później zaś już za 72 proc.
Ale w I kwartale 2006 r. składki z polis OC po raz pierwszy od dwóch lat nie tylko nie wzrosły, ale wręcz spadły. Co prawda, obniżka była niewielka, rzędu 0,6 proc. Różnice dobrze widać dopiero po porównaniu z dwoma ostatnimi latami. W 2004 r. składki w kolejnych kwartałach - począwszy od lipca - były o co najmniej 20 proc. większe niż rok wcześniej, przez cały 2005 r. zaś utrzymywał się wzrost na poziomie co najmniej 10 proc.
Czyszczenie portfeli...
Spadek z 2006 r. nie dotknął wszystkich firm. Na rynku ubezpieczeń OC są zarówno firmy, których składki wzrosły, jak i firmy, które zanotowały spadki. Największe wzrosty odnotowali - Allianz (20,5 mln zł), MTU (18 mln zł), Cigna (15,5 mln zł) oraz Link4 (7,8 mln zł). Natomiast do spadkowiczów można zaliczyć przede wszystkim PZU, któremu przypis zmniejszył się o 54,4 mln zł. Inne firmy ze znacznymi spadkami to Generali (20,8 mln zł) i Samopomoc (prawie 10,7 mln zł).
Gdyby nie spadek całego rynku można by uznać, że po prostu Polacy zmieniali swoich ubezpieczycieli, wybierając atrakcyjniejszą ofertę. Także ubezpieczyciele, którzy ponoszą straty na ubezpieczeniach OC, zmieniają swoja strategię i redukują tego typu ubezpieczenia w portfelu.