Reklama

Wielki ruch na czterech kółkach

Jeszcze nic nie wyszło z rozmów General Motors - Renault/Nissan o współpracy, ale pomysł staje się coraz bardziej popularny

Publikacja: 18.07.2006 08:37

Rośnie kolejka chętnych do zawarcia podobnych związków, a nawet rozbicia tego nieistniejącego. Takie intencje przypisuje się Toyocie, która szybko umacnia swoją pozycję na rynku amerykańskim.

Najpierw naprawa

Bill Ford Junior, dyrektor wykonawczy Ford Motor, nie wyklucza, że jego firma, drugi producent amerykański, w przyszłości mogłaby się zdecydować na sojusz z branżowym partnerem. Niektórzy analitycy twierdzą nawet, że ten koncern byłby lepszym partnerem dla Renault/Nissana niż GM.

Na razie głównym priorytetem Forda jest poprawienie pozycji na rynku amerykańskim. - Niezależnie od jakiejkolwiek transakcji, którą możemy sobie wyobrazić w przyszłości najważniejsza jest naprawa biznesu w Ameryce - powiedział Bill Ford w wywiadzie dla gazety "The New York Times".

W ubiegłym roku koncern na rodzimym rynku stracił 1,6 miliarda dolarów, a w tym, jeśli wierzyć wtajemniczonym, ma być dwa razy gorzej. To nie koniec złych wiadomości dla firmy z Dearborn. Niedawno agencja ratingowa Moody?s Investors Service obniżyła ocenę tej korporacji, bo uważa, że postawienie na nogi biznesu w USA będzie wymagało dodatkowych wyrzeczeń. Wyrzeczenia czekają też akcjonariuszy. Nie dość, że od początku roku kurs akcji spadł o kilkanaście procent, dostaną tylko połowę dywidendy. Od września Ford na każdą akcję co kwartał ma wypłacać 5 centów zamiast 10. Oszczędności dotyczą też menedżmentu. Dyrektorzy zewnętrzni otrzymają 100 tys. dolarów rocznie zamiast dotychczasowych 200 tys. USD.

Reklama
Reklama

Ghosn miał propozycję

Carlos Ghosn, dyrektor generalny Renault i Nissana, który w miniony piątek rozmawiał o sojuszu z Rickiem Wagonerem, szefem GM, przyznał, że otrzymał od Forda propozycję objęcia najwyższego menedżerskiego stanowiska, ale nigdy nie było mowy o sojuszu jego firm z tą amerykańską korporacją. Co do General Motors, to z Wagonerem umówili się, że w 90 dni ocenią, jakie korzyści może dać ścisła współpraca trzech firm. Jeśli dojdą do porozumienia Renault i Nissan, kupią łącznie 20 proc. akcji amerykańskiego kolosa, który w ubiegłym roku stracił 10,6 miliarda dolarów. Trójporozumienie GM, Renault i Nissana mogłoby pokrzyżować plany Toyoty, która jeszcze do końca tego roku chciałaby zdystansować GM jako lidera sprzedaży na rynku amerykańskim. Według "Business Week", japoński koncern przygotowuje własną propozycję dla GM, by nie dopuścić do jego aliansu z Renault i Nissanem. Steven Curtis, rzecznik Toyoty, te rewelacje potraktował jako "czystą spekulację". David Cole, szef centrum analitycznego branży, powiedział, że nie byłby zaskoczony takimi planami Toyoty.

Bloomberg, CNNMoney.com.

Detroit Jaka przyszłość

Zdaniem Merrill Lyncha,

batalię o rynek amerykański wygrają Toyota oraz Nissan. Wielkimi przegranymi będą General Motors i Ford.

Reklama
Reklama

Autorem tej prognozy jest John Murphy. Policzył, ile nowych modeli aut zamierzają wyprodukować poszczególne firmy i porównał to z rocznym wolumenem ich produkcji. Jest to podobno prawie

bezbłędny wskaźnik przyszłej kondycji firm z branży.

Koreańczycy i Japończycy co pięć lat zmieniają produkcję, zaś GM, Ford i Chrysler

czynią to co osiem lat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama