W poniedziałek przez długi czas spadki indeksów były normą a zwyżki wyjątkiem. Na giełdach amerykańskich początkowo na drugi plan zepchnięto dobrą informację o produkcji w czerwcu. Wpatrywano się w Bliski Wschód i raporty kwartalne spółek. Citigroup rozczarowała, bo zysk na akcję o jednego centa nie sprostał prognozom. Nieco niższe od oczekiwań analityków były też przychody. Później gracze na krótko zmienili zdanie i nastąpiła chwilowa zwyżka indeksów.
Akcje na rynkach azjatyckich spadły we wtorek do najniższego poziomu od trzech tygodni. Analitycy nie mieli wątpliwości, ze o koniunkturze na giełdach w najbliższym czasie będą decydować wydarzenia na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza cena ropy naftowej. Indeks Morgana Stanleya dla regionu Azji i Pacyfiku (bez Japonii) obniżył swoją wartość o 1,4 proc. Giełdy w Tokio i Seulu były nieczynne z powodu świąt, co miało pewien wpływ na inne rynki. Najgłębszy spadek był w Bombaju, gdzie indeks Sensex stracił 3,6 proc.. Wszystkie rynki z wyjątkiem Chin i Sri Lanki traciły. Najbardziej taniały akcje spółek, które znaczną część produkcji kierują na rynek amerykański, bo prognozy dla USA wskazują na spowolnienie tamtejszej gospodarki. Najbardziej mogą na tym stracić elektroniczne firmy z Korei Południowej i Tajwanu.
W Europie było podobnie
jak w Azji. Wszystkie giełdy państw rozwiniętych były na minusie. Taniały akcje firm ubezpieczeniowych i linii lotniczych. Walory tych pierwszych sprzedawano bo spółki te sporo pieniędzy inwestują w papiery firm publicznych i z tego powodu ich wyniki finansowe są wrażliwe na koniunkturę giełdową. Z kolei powietrzni przewoźnicy
są bardzo uzależnieni od cen ropy naftowej mającej 30 proc. udział w ich kosztach. Akcje Air France-KLM potaniały o 2,6 proc.,