Fund. 1 nie będzie już ogłaszał kolejnych wezwań na własne akcje. Powodem jest brak pieniędzy i majątku, który mógłby istotnie zasilić jego konto. Wystarczy zauważyć, że na koniec pierwszego kwartału aktywa netto spółki (aktywa ogółem minus zobowiązania i rezerwy) wyniosły 14,6 mln zł. Tymczasem tylko na kupno walorów podczas wezwania, które trwało od 30 czerwca do 14 lipca, wydano 16,6 mln zł. Dodatkowe pieniądze musiały pochłonąć: ogłoszenia, wynagrodzenie dla brokera i inne wydatki związane z organizacją skupu własnych papierów.
W ostatnim wezwaniu Fund. 1 kupił ponad 518 tys. akcji (4,6 proc. kapitału zakładowego), czyli wszystkie walory, które zamierzał nabyć. Oferował za nie 32 zł. W czasie wezwania giełdowy kurs był stosunkowo stabilny i wynosił około 4,5 zł. Duża różnica cen spowodowała, że inwestorzy masowo odpowiedzieli na ofertę funduszu. Złożyli zapisy na sprzedaż ponad 7 mln papierów. Stanowiły one 62,4 proc. ogółu wyemitowanych akcji. Tak duża podaż spowodowała redukcję zapisów o 92,65 proc. Po zakończeniu wezwania kurs Fund. 1 zaczął siź obniżać. Wczoraj spadł poniżej 2,3 zł. Ostatni raz tak mało za jego akcje płacono latem pięć lat temu.
Dziś fundusz posiada ponad 3,3 mln własnych walorów (29,6 proc. kapitału zakładowego). Wszystkie papiery zamierza umorzyć. Ponadto chce sprzedać 1,1 mln akcji NFI Victorii (9,5 proc. kapitału). - Odpowiemy na ogłoszone przez ten fundusz wezwanie - mówi Beata Baliga, prezes Fund. 1. Od dłuższego czasu szuka też chętnych na niewielkie pakiety FP Spomax (producent maszyn i urządzeń dla młynarstwa i przemysłu paszowego) oraz Zakładów Lniarskich "Orzeł". Na razie bezskutecznie. Czy będzie likwidacja funduszu? - O likwidacji bądź kontynuowaniu działalności zdecydują akcjonariusze. Myślę, że w tej sprawie walne zgromadzenie podejmie uchwałę we wrześniu - dodaje B. Baliga.