Rządy wszystkich państw w 2005 r. wydały na subsydia łącznie ponad 300 miliardów dolarów. Największy w tym udział (250 mld USD) ma 21 najbogatszych krajów - wynika z raportu Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Dobre czy nie?
W opublikowanym raporcie o handlu WTO ostrzega, że pomoc udzielana z kasy publicznej może zaszkodzić wymianie handlowej i skłonić do nieprzyjaznych reakcji. Jednocześnie jednak WTO zwraca uwagę, że ta forma wspierania może pomóc w korygowaniu niedomagań rynku i sprzyjać realizacji celów społecznych.
Członkowie WTO od kilku lat próbują wypracować kompromis m.in. w kwestii subsydiów rolnych i liberalizacji handlu produktami rolnymi. To ważny cel obecnej rundy negocjacji, która rozpoczęła się w Doha. Przed paroma dniami podjęto próbę przełamania impasu, ale nie powiodła się prawdopodobnie głównie na skutek kontrowersji miźdzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Amerykanie twierdzą, że zgodzą się zmniejszyć dopłaty dla rolników, jeśli Unia i Indie zredukują cła, ale nie wystarcza im obietnica redukcji stawek celnych o połowę. - Niektóre formy subsydiów mogą być korzystne ze społecznego punktu widzenia i łagodzić negatywny wpływ czynników zewnętrznych na aktywność gospodarczą - twierdzi Francuz Pascal Lamy, dyrektor generalny WTO. Z tymi nie walczy. Chce natomiast wyeliminować inne rodzaje rządowego wsparcia, które uważa za szkodliwe.
Handel rośnie