Bank centralny Czech boi się konsekwencji wynikających z drogiej ropy i szybszego wzrostu gospodarki, dlatego podniósł główną stopę procentową z 2 proc. do 2,25 proc. i zapowiedział kolejne podwyżki. Taki ruch przewidywała większość ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga, bo także i oni spodziewają się dalszego wzrostu inflacji.
Gospodarka naszych południowych sąsiadów rozwija się szybko. W ubiegłym roku produkt krajowy zwiększył się tam o 6,1 proc., a w pierwszym kwartale 2006 r. tempo wzrostu przyspieszyło do rekordowego poziomu 7,4 proc.
Bank centralny podniósł swoją prognozę. Przewiduje, że PKB w tym roku wzrośnie w przedziale 6-7,2 proc. Trzy miesiące temu prognozował 5,4-6,9 proc.
Przyspieszy też inflacja. W ubiegłym miesiącu wynosiła 2,8 proc. i o 0,3 pkt przekraczała prognozę banku centralnego z kwietnia. W maju sprzedaż detaliczna wzrosła o 7,2 proc. W tym roku wydatki gospodarstw domowych mają zwiększyć się o 3,8 proc., wobec 2,4 proc. w 2005 r.
Wczorajsza podwyżka była pierwszą od dziewięciu miesięcy, ale rynek walutowy prawie na nią nie zareagował. Kurs korony do euro zmienił się w niewielkim stopniu. Po południu za euro płacono 28,38 korony wobec 28,40 w środę.