W Europie, podobnie jak w Polsce, banki są jedną z lokomotyw ciągnących w górę zyski giełdowych spółek. - Wyniki banków będą wyśmienite - mówi o drugim kwartale Jerome Forneris, zarządzający z Banque Martin Maurel z Marsylii. - Aktywność na rynku finansowym jest wysoka, a banki detaliczne mają do czynienia z wysokim popytem na kredyty konsumpcyjne - wyjaśnia.
Wczoraj ukazały się raporty trzech banków z europejskiej czołówki. Największy w Europie brytyjski bank HSBC zarobił w I półroczu na czysto 8,73 mld USD, czyli o 15 proc. więcej niż w pierwszych sześciu miesiącach ub. r. Kwartalny zysk ABN Amro, największej firmy finansowej w Holandii, skoczył o 24 proc., do 1,22 mld euro. Natomiast wynik za II kw. austriackiego Erste Banku, numeru dwa na tamtejszym rynku, okazał się lepszy o 19 proc. i wyniósł 209 mln euro.
Ale apetyty są tak rozbudzone, że tylko wyniki HSBC z nawiązką spełniły oczekiwania. - W tym sprawozdaniu nie ma niczego, czym można by się zachwycać - mówił o rezultatach ABN Amro Matteo Brancolini z funduszu Meliorbanca z Mediolanu. Poprawiły się przede wszystkim dzięki temu, że bank zapłacił niższe podatki oraz uwzględnił w raporcie przejęty włoski Banca Antonveneta.
Zysk Erste Bank był zgodny z oczekiwaniami, więc też nie było powodów do zachwytu. - Dobra wiadomość to wzrost marż uzyskiwanych w Czechach - ocenili analitycy. Austriacki bank, który ma nadzieję pod koniec września sfinalizować przejęcie rumuńskiego Banca Comerciala Romana za 3,75 mld euro, liczy, że w całym roku zarobi 20 proc. więcej niż w zeszłym.
HSBC jako jedyny wypadł lepiej od prognoz. Pomogły dobre rezultaty działu bankowości inwestycyjnej, który zwiększył zysk przed opodatkowaniem o 37 proc., do 3,1 mld USD.