Jeżeli jacyś inwestorzy nie pakują w tej chwili walizek, to prawdopodobnie tylko dlatego, że już zdążyli zamienić codzienne miejsce pracy na leżak gdzieś na ciepłej plaży. Do takiego wniosku dochodzi zapewne każdy, kto obserwuje aktywność na giełdzie w ostatnich dniach. Obroty na sesjach maleją z miesiąca na miesiąc. W tygodniu kończącym siź 21 lipca średnie obroty na sesję spółkami z indeksu WIG20 wyniosły 746 mln zł. To najmniejsza wartość od początku kwietnia, a zarazem prawie połowa obrotów z przełomu czerwca i maja, kiedy inwestorzy w reakcji na spadki masowo pozbywali się akcji.
Sezonowe zmiany aktywności inwestorów są charakterystyczne dla każdego rynku akcji. Odbijają się nie tylko na obrotach, ale także na cenach akcji. Takie wahania mogą mieć charakter długo- lub krótkoterminowy. Mogą też tłumaczyć obecną senną atmosferę na parkiecie. Jednak czy to wyjaśnienie wystarczy?
Jakie zyski, taka aktywność
Najdłuższe cykle aktywności inwestorów mają związek z koniunkturą na giełdzie. Obroty zwykle rosną, gdy przez parkiet przetaczają się kolejne fale zwyżek, a spadają, gdy rynek wkracza w okres bessy. Dobrze to było widać w okresie hossy internetowej. W 2000 roku obroty sięgnęły niemal 170 mln złotych, co było wówczas wielkością niebagatelną. Po raz pierwszy od szczytu w 1994 roku wartość transakcji zawartych przez inwestorów przekroczyła kapitalizację całej giełdy, która wynosiła wówczas około 130 mln zł. W niecałe dwa lata później, gdy spadki po pęknięciu internetowego bąbla osiągnęły swoje dno, obroty wynosiły już jedynie 64 mln zł wobec 110 mln kapitalizacji. Była to na tyle duża różnica, że z braku klientów musiano zamykać wiele biur maklerskich. Gdy jednak począwszy od 2003 r. kursy zaczęły znów rosnąć, podążyła za nimi aktywność inwestorów.
Co ciekawe, praktycznie od 2001 r. maleje wielkość obrotów w relacji do kapitalizacji giełdy. Wówczas stosunek ten wynosił 78 proc., w 2002 r. już 58 proc., by w zeszłym roku osiągnąć wartość 45 proc. Może to oznaczać wzrost horyzontu inwestycyjnego graczy, którzy obecnie coraz rzadziej zawierają transakcje.