Europejski Bank Centralny, zgodnie z oczekiwaniami, podwyższył wczoraj oprocentowanie o 25 punktów bazowych - do 3 proc. To samo zrobił Bank Anglii, ale jego decyzję uznano za niespodziankę. Koszty kredytu w Wielkiej Brytanii (teraz 4,75 proc.) rosną po raz pierwszy od dwóch lat. Oba banki próbują przyhamować inflację, którą napędza droga ropa.
Wyższe stopy procentowe zwykle zwiększają atrakcyjność niektórych aktywów na rynkach, których dotyczą. Czy w związku z tym można spodziewać się odpływu kapitału z rynków wschodzęcych? - Głównym dawcą kapitału w funduszach inwestujących na emerging markets są USA. Jeśli polityka któregoś z banków centralnych decyduje o przepływach kapitału, to jest nim amerykański Fed - uważa Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.
Jego zdaniem, w najbliższych miesiącach nie należy się spodziewać napływu kapitału do funduszy inwestujących w akcje spółek z młodych rynków. Kluczowy dla inwestorów będzie przyszły tydzień, kiedy odbędzie się posiedzenie tzw. komitetu otwartego rynku Fed. Czy podniesie po raz 18 koszty kredytu w USA? Analitycy są podzieleni.
W minionym miesiącu stopy procentowe podniosło 15 banków centralnych. Będą następne ruchy w górę. Jean-Claude Trichet, szef EBC, stwierdził, że dalsze podwyżki mogą być "usprawiedliwione". Od grudnia EBC już 4 razy podwyższał stopy.
Bloomberg