Przykład akcjonariuszy byłej już giełdowej spółki 4Media pokazuje, że nawet rozproszeni, drobni inwestorzy mogą wspólnie wystąpić o sprawiedliwe ich traktowanie i mogą być w tym skuteczni. Do czasu...

Źyjemy bowiem w państwie prawa, gdzie w pewnym momencie o sprawiedliwość muszą zadbać instytucje państwowe. Paradoksalnie jednak często się wtedy zdarza, że wiara w sprawiedliwość przeciętnego Kowalskiego zostaje wystawiona na poważną próbę. I często zostaje podważona. Nie inaczej jest w przypadku akcjonariuszy spółki 4Media. Mimo że mogą ubiegać się o wypłatę należnych im odszkodowań, niewiele wskazuje na to, by je otrzymali. Komornicy wyznaczeni do ściągnięcia dwóch milionów złotych (plus odsetki) od byłych prezesów nie kwapią się, by poszukać dłużników i ich majątków. Przeprowadzenie eksmisji samotnej, bezrobotnej matki jest zapewne łatwiejsze...

W całej sprawie zadziwia brak jakiegokolwiek przepływu informacji między urzędami. Bo przecież prezesi 4Media mają ciągły kontakt z wymiarem sprawiedliwości - są przesłuchiwani przez prokuraturę. Na pewno zaś nie ma współpracy między organami śledczymi (prokuratura) i wykonującymi wyroki sądów (komornicy). A może ponownie jesteśmy świadkami zwykłego lenistwa lub zaniechania? Nie jest istotne, czy rzeczywiście jest jeszcze jakiś majątek, którym można zaspokoić roszczenia inwestorów. Chodzi przede wszystkim o to, by nikt nie miał poczucia, że coś zaniechano lub odłożono na później. Inaczej zawsze będziemy żyli w państwie prawa. W państwie prawa ułomnego. A w takim o sprawiedliwości nie może być mowy.