Jago, dystrybutor mrożonek, zanotowało prawie 0,3 mln zł straty w II kwartale, wobec 0,9 mln zł zysku w analogicznym okresie ubiegłego roku. Inwestorzy zareagowali na to nerwowo. W poniedziałek kurs akcji spadł o 5,5 proc., do 3 zł. Przychody firmy II kwartale wyniosły 35,2 mln zł i były o ok. 40 proc. wyższe niż rok temu. W ujęciu półrocznym spółka zarobiła 0,6 mln zł (o 60 proc. mniej niż rok temu), przy przychodach wynoszących 73,8 mln zł (wzrost o 63 proc.).

- Czynnikiem determinującym wyniki II kwartału była wyjątkowo długa i zimna wiosna. Zwykle już w kwietniu dokonuje się przetowarowania, czyli zmiany asortymentu z innych mrożonek na lody. W tym roku wszystko opóźniło się o miesiąc. A to właśnie lody są dla nas kluczowym produktem - tłumaczy Zbigniew Mendel, prezes Jago. Z powodu niekorzystnej dla Jago pogody, zarząd obniżył w czerwcu prognozę zysku netto - z 5 mln zł na 3,4 mln zł. Obroty mają być takie, jak planowano, czyli 122,3 mln zł.

Spółka poszerza ofertę. Od 2008 roku chce być też dystrybutorem produktów chłodzonych. W tym celu realizuje dwie inwestycje, które finansowane są z zeszłorocznej emisji akcji. Modernizuje przejętą firmę produkcyjną Arkta w Bydgoszczy. Zakupiła też 4,5 ha gruntu na budowę nowoczesnej platformy logistycznej w podwarszawskich Błoniach.

- To będzie najnowocześniejsza placówka tego typu w Polsce. Prace projektowe już trwają. W tym roku zaczniemy też budowę. Chcielibyśmy oddać centrum do użytku na przełomie marca i kwietnia 2007 roku - zapowiada prezes Jago. Dodatkowo spółka rozbudowuje swoje centrum w Krzeszowicach. - Kupiliśmy nowy grunt. Jego powierzchnia jest na tyle duża, że mamy niezbędną rezerwę pod dalsze inwestycje - dodaje Zbigniew Mendel.