"W skróconym tygodniu realizacja zysków będzie kontynuowana. Świeże pieniądze w takich okolicznościach raczej nie będą napływały na rynek" - powiedział zarządzający w wiedeńskim Raiffeisen Capital Management, Mathias Siller.
Przed rozpoczęciem dzisiejszej sesji sezon publikacji wyników za drugi kwartał zakończyły największe polskie spółki sektora energetycznego - PKN Orlen SA, Grupa Lotos SA i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA (PGNiG) - pospołu z największym polskim bankiem, PKO BP SA.
Największe polskie spółki paliwowe wypracowały w drugim kwartale zyski wyższe od oczekiwań analityków. Jak uważają analitycy, jeśli koniunktura na rynku ropy się nie pogorszy, ten rok będzie kolejnym rokiem rekordowych zysków. Lotos radził sobie jednak w czasie notowań wyraźnie lepiej od Orlenu.
"Rolę odgrywa dostępność surowca. Czynnik ten działa in plus dla Lotosu, mającego własne złoża, podczas gdy PKN ma problemy z zapewnieniem ropy dla przejmowanej rafinerii
Możejki, a te same problemy mogą czekać łotewski terminal eksportu ropy, o który PKN się stara" - powiedział zarządzający w DWS TFI, Jarosław Niedzielewski. Spadek notowań zaliczyłteż PKO BP. Zysk netto banku był co prawda wyższy od oczekiwań analityków, ale zauważyli oni, że przyczyną były dodatnie rezerwy oraz sposób zaksięgowania strat poniesione na portfelu obligacji. "Otoczenie jest teraz bardzo pozytywne dla banków i jeśli jakiemuś bankowi nie udaje się oddać tego w wynikach, taki bank płaci za to cenę" - powiedział Siller. "Generalnie wyniki były zgodne z oczekiwaniami, ale zagłębiając się w ich strukturę, nie wyglądają one na tyle dobrze, by optymistycznie zakładać, że w przyszłości będą lepsze" - dodał Niedzielewski.