Od półtora miesiąca złoty umacnia się, zarówno do dolara, jak i euro. Jeszcze 23 czerwca za dolara trzeba było zapłacić 3,2748 zł, a za euro 4,0945 zł. Tymczasem w poniedziałek na rynku międzybankowym dolar kosztował 3,0416 zł (o 7,1 proc. mniej niż w czerwcu), a euro 3,8765 zł (mniej o 5,3 proc.). Różnica byłaby zapewne większa, gdyby nie ubiegłotygodniowe doniesienia o udaremnionych atakach terrorystycznych, które nieco osłabiły złotego. Później jednak zaczął odrabiać straty. Wcześniej, przed próbą zamachu, zarówno amerykańskiej, jak i unijnej walucie udało się pokonać wskazywane przez analityków bariery - 3 zł za dolara i 3,86 za euro. Czy w dłuższej perspektywie tendencja do umocnienia polskiej waluty ma szanse się utrzymać? Analitycy nie dają takiemu scenariuszowi wielu szans. Nie wykluczają jednak, że zwyżka jakiś czas jeszcze potrwa.

Na korzyść złotego przemawia niesłabnące zainteresowanie inwestorów rynkami krajów wschodzących. Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, ekonomisty Banku Millennium, nasz rynek szczególnie może liczyć na korzyści z tego powodu. - Mimo wielu zastrzeżeń, Polska charakteryzuje się bowiem stabilną sytuacją fiskalną w porównaniu z innymi krajami regionu, na przykład Węgier, gdzie deficyt przekracza 10 proc. PKB - zauważa. Na początku sierpnia popyt na złotego zwiększyła też oczekiwana decyzja FED o utrzymaniu stóp procentowych na obecnym poziomie w USA.

Z drugiej strony ekonomiści bankowi zwracają uwagę, że duży wpływ na kursy będą mieć czynniki wewnętrzne. A te mogą negatywnie oddziaływać na chęć zakupu polskiej waluty. - Obecnie panuje pozytywny klimat dla złotówki związany z wakacyjnym optymizmem, ale spadek cen dolara i euro nie powinien trwać dłużej niż dwa tygodnie - twierdzi Ryszard Petru, analityk BPH. - Do tej pory rynek ignorował żądania zwiększenia wydatków ze strony niektórych polityków, ale w końcu przyjdzie czas na to, by potraktować je poważnie - przewiduje.

Tomasz Zdyb z Pekao SA zwraca natomiast uwagę na duży udział w transakcjach na krajowym rynku zagranicznych spekulantów. - Gdyby nastąpiło pogorszenie nastrojów, otworzone przez takich inwestorów krótkie pozycje zostaną szybko zamknięte. Leży tu więc spory potencjał do osłabienia złotego - tłumaczy. Jak dodaje, kolejnego umocnienia należy się raczej spodziewać dopiero pod koniec roku.