Konstrukcje wskaźników nastroju na rynku są różne. Niektóre z nich, jak choćby WIGOMETR, opierają się na sondażach wśród giełdowych fachowców. Inne, bardziej egzotyczne, odwołują się do liczby wzmianek słowa "hossa" w publikacjach prasowych. Nawet jednak nie korzystając z tak wyrafinowanych metod, możliwe jest skonstruowanie prostego wskaźnika nastroju - np. dzięki rekomendacjom, jakie wydają biura maklerskie.
Atmosferę i oczekiwania na rynku dobrze odzwierciedla stosunek liczby wydawanych rekomendacji kupna i sprzedaży. Dzieląc jedną wartość przez drugą, uzyskujemy prosty wskaźnik, który pokazuje nastroje na parkiecie.
Nie najlepsza atmosfera
Jeszcze niecały rok temu liczony w ten sposób miernik nastrojów osiągnął historyczne maksimum. W połowie września 2005 r. jego wartość (liczona dla okresów półrocznych) wyniosła 12,5, co oznacza, że biura maklerskie wydały ponad 12 razy więcej rekomendacji kupna niż sprzedaży. Tak duży optymizm znalazł uzasadnienie w późniejszej głównej zwyżce indeksów giełdowych. Od tego czasu wartość wskaźnika zaczęła systematycznie maleć, by na przełomie drugiego i trzeciego kwartału tego roku osiągnąć poziomy najniższe od marca 2005 r.. Taka sytuacja może okazać się niezbyt dobrą wróżbą dla cen akcji - tym bardziej że potwierdzają to również inne wskaźniki nastrojów. Także WIGOMETR, który ma charakter bardziej krótkoterminowy, potwierdza negatywne oczekiwania. W badaniu przeprowadzonym 4 sierpnia 2006 r. aż 62 proc. ankietowanych oczekuje spadków indeksów giełdowych, podczas gdy jedynie 8 proc. opowiada się za zwyżkami.
Co ciekawe, nawet teraz, gdy notowania wskaźnika utworzonego na podstawie statystyk rekomendacji są dość niskie, ukazuje się prawie trzy razy więcej zaleceń kupna niż sprzedaży. Co więcej, także we wrześniu 2002 r., gdy zaczynała się obecna hossa, a na rynku panował spory pesymizm, liczba rekomendacji pozytywnych przewyższała negatywne o ponad 60 proc. Warto się zastanowić, co jest powodem tak dużego optymizmu specjalistów i czy przypadkiem wystawianie pozytywnych rekomendacji nie jest po prostu bardziej opłacalne.