Reklama

Pamiętajcie o dinozaurach

Działalność urzędnicza nie powinna się sprowadzać do walki z dużymi i likwidacji małych firm

Publikacja: 16.08.2006 08:56

Ostatnio pojawiło się sporo optymistycznych dla Polaków-klientów informacji - mianowicie do boju o nasze prawa ruszyli urzędnicy. Urząd Komunikacji Elektronicznej zapowiada ostrą walkę o niższe ceny połączeń. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ruszył do boju z PZU, żeby sprawdzić, czy największa firma ubezpieczeniowa dobrze traktowała swoich klientów. Wszyscy troszczą się o ceny usług bankowych itd., itp.

Mnie osobiście ta troska niepokoi. Mam bowiem wrażenie, że urzędnicy głośno chwalą się, że naprawiają to, co wcześniej po cichu schrzanili.

Weźmy choćby te nieszczęsne połączenia telefoniczne. Od lat wiadomo, że ceny u tak zwanego narodowego operatora, czyli Telekomunikacji Polskiej, są wysokie. Pytanie tylko - kto stworzył TP? Przecież nie France Telecom, ale polscy urzędnicy. Gdyby w odpowiednim momencie, czyli w chwili wydzielenia części telekomunikacyjnej z dawnej Poczty Polskiej, nie powstał jeden gigant, ale 5 czy 6 mniejszych spółek, od razu byłaby większa konkurencja. Firmy pewnie w końcu zostałyby wykupione, niektóre by się połączyły, ale klientów kosztowałoby to mniej. Podobnie można by postąpić w przypadku PZU - podzielić na kilka mniejszych firm. W końcu obecnie mamy kilkadziesiąt towarzystw ubezpieczeniowych i brak jednego giganta, za to obecność kilku średniaków, nikomu różnicy by nie zrobił.

Oczywiście, podział to nie wszystko. W końcu polski system bankowy powstał w ten sposób, że z NBP wydzielono bodajże dziewięć instytucji, które zaczęły między sobą konkurować. Ale podzielone wcześniej banki zaczęły się łączyć (tak zbudował swoją potęgę m.in. obecny Pekao czy BPH) i ceny usług nadal są wysokie.

Aby zapewnić konkurencję, potrzebne jest jeszcze coś takiego, co się nazywa "obniżeniem bariery wejścia". A ta w przypadku systemu bankowego została ustalona na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Faktycznie na bank stać albo wielkie grupy finansowe, albo bogatych finansistów (Mariusz Łukasiewicz najpierw sprzedał grupę Lukas, potem założył Eurobank, a Leszek Czarnecki pieniądze na rozwój Getinu miał ze sprzedaży EFL).

Reklama
Reklama

Fachowcy tłumaczą, że konieczność posiadania wielkich pieniędzy do uruchomienia banku daje większą gwarancję bezpieczeństwa depozytów. Na zasadzie, że jak ktoś wyłoży 100 mln zł, to na pewno nie zniknie z pieniędzmi klientów, a tymczasem ktoś, kto wyłożył 100 tys., będzie miał większą pokusę. Ale w końcu banki tak powstawały - od małych pieniędzy, z których czasem robiły się większe kwoty. Na dodatek widać, że jest spore zapotrzebowanie na małe banki. Banki spółdzielcze prosperują dobrze, świetnie rozwijają się też Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Dlaczego nie można było uzależnić wymagań kapitałowych od liczby klientów czy wartości zgromadzonych depozytów? Jeśli ktoś chce założyć bank dla 10-tysięcznego miasteczka, chyba nie potrzebuje na to tylu pieniędzy, co na obsługę milionów klientów.

Tak czy owak - za regulacje, określające, ile pieniędzy trzeba na założenie banku, odpowiadają urzędnicy. Ci sami, którzy potem stoczyli wojnę z Włochami o pozostawienie banku BPH w imię konkurencji i interesu klienta. A nie można było o ten interes zadbać od razu?

Oczywiście, w jakimś stopniu urzędnicy są potrzebni. W końcu są kraje, a w nich branże, w których ingerencja urzędnicza była śladowa, a gdzie i tak dochodzi do fuzji i przejęć. Powstają giganty, co ogranicza konkurencję, a na dodatek rzeczywiście utrudnia życie konsumentom. Rynek oprogramowania jest najlepszym przykładem. Ale działalność urzędnicza nie powinna się sprowadzać do walki z dużymi i likwidacji małych, tylko do ograniczania dużych i jak najszerszego otwarcia rynku na nowych graczy. Dlaczego? Najbardziej znane uzasadnienie pochodzi sprzed setek milionów lat.

Wtedy - po uderzeniu meteorytu czy z jakiegoś innego powodu - wymarły dinozaury, zbyt duże i nieprzystosowane do nowych warunków. Ich miejsce zajęły małe i sprytne ssaki. Gdyby wtedy działali urzędnicy od ochrony rynku i konsumentów, ssaków też by nie było.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama