Reklama

Astarta słabo zaczęła, ale może się rozkręcić

Na warszawskiej giełdzie pojawiła się wczoraj pierwsza zagraniczna spółka, która nie prowadzi w Polsce żadnej działalności. Wprawdzie pierwszy dzień notowań wypadł blado, ale analitycy oczekują, że papiery Astarty dadzą jeszcze zarobić

Publikacja: 18.08.2006 07:15

Wczorajszy debiut Astarty Holding, właściciela ukraińskiej spółki cukrowniczej Astarta-Kijew, nie należał do spektakularnych. Na otwarciu sesji, w porównaniu z ceną emisyjną (wynosiła 19 zł), kurs akcji wzrósł o 0,3 proc., do 19,05 zł. Na koniec dnia walory kosztowały już tylko 19 zł.

Trzeba dać czas

W niedawnej ofercie publicznej spółka sprzedała tylko 5 mln akcji, choć maksymalnie oferowała 6,7 mln. Dotychczasowi właściciele zamierzali pozbyć się 0,9 mln papierów, ale zrezygnowali z tego. Ponad 0,85 mln walorów trafiło do inwestorów indywidualnych, a niecałe 4,15 mln - do instytucjonalnych. - Rynek potrzebuje jeszcze czasu, żeby zaakceptować Astartę - twierdzi Andrzej Pasławski, analityk BDM PKO BP. Podkreśla, że to pierwsza spółka ukraińska na polskiej giełdzie. Poza tym jest relatywnie mała i działa w branży, która polskim inwestorom może wydawać się nieatrakcyjna. Zdaniem analityka, spółce należy dać około roku na pokazanie rynkowi, że realizuje plany inwestycyjne, a jej notowania są stabilne. - Wtedy zaufanie do niej wzrośnie - twierdzi A. Pasławski.

Mogą być emisje

Astarta pozyskała z polskiego rynku 95 mln zł. Zgodnie z zapowiedziami, pieniądze przeznaczy na modernizację zakładów i optymalizację produkcji. Poza tym jeszcze w tym roku chce kupić dwie ukraińskie cukrownie. Szacuje się, że fabryka produkująca 1 tys. ton cukru dziennie warta jest na Ukrainie około 1 mln euro. - Nie wytypowaliśmy jeszcze zakładów do przejęcia. Interesują nas takie, które mają istotny udział w rynku i atrakcyjne perspektywy rozwoju - mówi Siergiej Trifonow, dyrektor departamentu rozwoju strategicznego i kredytów międzynarodowych Astarty. Pieniądze z emisji zostaną wydane w tym i przyszłym roku. Jednak w kolejnych latach spółka będzie dalej inwestować. Chce z dzisiejszych 3,2 proc. zwiększyć udział w ukraińskim rynku cukru do 10 proc. Rozważy zaciągnięcie kredytów. Niewykluczone też, że dojdzie do kolejnych emisji akcji. - Decyzja będzie zależała od sytuacji na rynku - twierdzi S. Trifonow.

Reklama
Reklama

Ukraina patrzy na Warszawę

Wszystko wskazuje na to, że wśród dużych ukraińskich firm rośnie zainteresowanie polskim rynkiem kapitałowym. - Wiem, że wejście na warszawską giełdę rozważają już przedsiębiorstwa działające m.in. w branży rolnej, hutniczej czy budowlanej - twierdzi Wiktor Iwanczyk, prezes Astarty. Tendencje takie zauważa też Andrzej Pasławski z BDM PKO BP. Jego zdaniem, kolejne spółki ukraińskie będą się wzorować na Astarcie. Ta ułatwiła i przyspieszyła sobie wejście na GPW poprzez rejestrację spółki w Holandii i wprowadzenie do notowań jej akcji. - To tani i prosty sposób - ocenia analityk.

KSC nie pójdzie w ślady Astarty

Największym producentem cukru w Polsce jest, należąca w 81 proc. do Skarbu Państwa, Krajowa Spółka Cukrowa (KSC). Będzie prywatyzowana, ale na pewno nie przez giełdę. MSP zadecydowało, że państwowy pakiet akcji zostanie odpłatnie zaoferowany pracownikom i plantatorom w drodze zamkniętej emisji. Trwają właśnie prace nad prospektem emisyjnym.

Od 2003 r. KSC działa jako jednolity koncern, w skład którego wchodzi 26 oddziałów, będących wcześniej odrębnymi spółkami. Poza MSP, akcje spółki mają pracownicy (10 proc.) i plantatorzy

(9 proc.).

Reklama
Reklama

Polska to duży producent cukru. Jest trzecia w Unii Europejskiej (po Francji i Niemczech), z produkcją ok. 2 mln ton cukru rocznie. Rynek kontroluje w Polsce pięć firm. Największy udział ma KSC (38 proc.). Resztę dzielą między siebie koncerny zagraniczne - Suedzucker

(26 proc.), Pfeifer&Langen (17 proc.), BSO (10 proc.) i Nordzucker (9 proc.).

Opinie

Ludwik Sobolewski

prezes Giełdy Papierów Wartościowych

Nowy etap rozwoju giełdy

Reklama
Reklama

Uważam, że dzień debiutu Astarty - pierwszej firmy z rynków wschodnich - na GPW to początek nowego etapu rozwoju polskiej giełdy. Notowaniem na naszym parkiecie zainteresowanych jest wiele firm z Ukrainy. Tymi spółkami zainteresowana jest także GPW, ale i giełdy

z Moskwy, Londynu czy z Frankfurtu. W przypadku Astarty,

która początkowo myślała także i o tych parkietach, udało się wygrać z konkurencją.

Przyznaję jednak, że późno włączyliśmy się w rywalizację o spółki ze Wschodu. Teraz zamierzamy nadrobić zaległości. Pod koniec sierpnia spotykamy się na Ukrainie z firmami, które poszukują finansowania swoich inwestycji. Mam nadzieję, że przekonamy ich do rynku polskiego. Nasi przedstawiciele będą też zachęcać wschodnich brokerów do członkostwa na GPW. Podobne spotkania planujemy także na Litwie.

Wojciech Jasiński

Reklama
Reklama

minister Skarbu Państwa

Rząd sprzyja ambicjom GPW

Debiut Astarty na Giełdzie Papierów Wartościowych dowodzi, że wśród zagranicznych emitentów dostrzegane są możliwości Polski i polskiego rynku kapitałowego. Wydarzenie to świadczy też dobrze o ambicjach zarządu giełdy. Polityka rządu tym ambicjom sprzyja i będzie sprzyjać. Na warszawski parkiet będą trafiać państwowe spółki o dużej kapitalizacji. Są szanse na to, aby już w przyszłym roku na giełdzie pojawił się pierwszy ze skonsolidowanych koncernów energetycznych.

Dojdzie to tego tak szybko, jak będzie to możliwe. Nie zrobię nic, by to opóźniać.

Na razie, podobnie jak prezes Ludwik Sobolewski, nie widzę potrzeby szybkiej prywatyzacji GPW. Oczywiście, jeżeli będzie możliwość połączenia warszawskiej giełdy z innym parkietem, to polski rząd będzie tej konsolidacji sprzyjał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama