Biuro Informacji Kredytowej udostępniło w lipcu bankom ponad 990 tys. raportów kredytowych. W ciągu siedmiu minionych miesięcy wydało ich 6,2 mln. Choć zapytań banków o historię kredytową klientów regularnie przybywa, to lipiec był słabszy od rekordowego czerwca. Wówczas z BIK wyszło 270 tys. raportów więcej. - To efekt wakacji, ale wszystko wskazuje na to, że w sierpniu przekroczymy już 1,2 mln raportów - powiedział nam Maciej Duszczyk, dyrektor departamentu marketingu BIK.

Biuro ma więcej pracy nie tylko z powodu rosnącego zainteresowania Polaków kredytami mieszkaniowymi, gotówkowymi czy też kartami kredytowymi. Bardzo szybko rośnie odsetek raportów monitorujących osoby, które kredyt już wzięły. Bank sprawdza w ten sposób, czy klient ma kłopoty ze zdolnością kredytową. - O ile w pierwszych siedmiu miesiącach minionego roku banki kupiły 2 proc. raportów monitorujących, obecnie było to już 15 proc. - powiedział Maciej Duszczyk. - Taką właśnie kontrolą można głównie wytłumaczyć skoki sprzedaży raportów w maju i czerwcu - dodał. Wzrasta też zainteresowanie zakupem informacji o osobach, które w danym banku nie mają żadnych zobowiązań. Banki sprawdzają w ten sposób, czy i jakie produkty kredytowe mogą komuś zaproponować.

Zgodnie z prawem dane na własny temat, zgromadzone w BIK, może otrzymać każdy. Raz na pół roku biuro wydaje je za darmo, a jeśli zainteresowany chce je dostawać częściej, wówczas musi zapłacić 30 zł.

BIK ma już dane z 42 banków

Banki, choć same dysponują systemami oceny ryzyka kredytowego, coraz częściej decydują się również na zakup punktowej oceny zdolności kredytowej klienta - wykonanej przez BIK. Można ją znaleźć już w co trzecim sprzedanym raporcie.