Trzeci pod względem wielkości tani przewoźnik lotniczy w Europie przejął konkurencyjne krajowe linie dba. Po wielotygodniowych negocjacjach, które były przeprowadzane w tajemnicy, w środę przed północą podpisano ostateczny dokument. Jak podaje "Die Welt", na konto koncernu Woehrl (dotychczasowego właściciela przewoźnika) berlińska spółka przeleje nawet 120 mln euro.

- Nie mogliśmy zaprzepaścić takiej szansy - powiedział prezes Air Berlina Joachim Hunold, wyjaśniając motywy przejęcia. Jego zdaniem, fuzja była posunięciem umacniającym pozycję firmy. Po fuzji niemiecki przewoźnik zwiększy liczbę lo-tów. - Siatka połączeń obu spółek nie pokrywa się i bardzo dobrze się uzupełnia. Możemy zintegrować sieć połączeń krajowych, opartych w znacznej mierze na dba, oraz międzynarodowych, obsługiwanych przez samoloty Air Berlina. Dzięki temu zyskamy więcej klientów podróżujących w sprawach zawodowych - dodał. Więcej samolotów będzie latać przede wszystkim do Monachium i Duesseldorfu.

Rynek dobrze przyjął informację o połączeniu. Akcje Air Berlina podskoczyły wczoraj o 10 proc., do 10,9 euro. Zdaniem Hunolda, zakup nie wpłynie na pogorszenie rocznego wyniku spółki, która w maju tego roku weszła na giełdę. Prezes Air Berlina utrzymuje, że koncern zanotuje w tym roku "znaczny" zysk.

Po fuzji w holdingu znajdzie się 100 samolotów. - Konsolidacja na niemieckim rynku przewozów lotniczych jest nieunikniona - uważa Martina Noss, analityk hanowerskiego Norddeutsche Landesbanku, która zaleca kupować walory Air Berlina. - Po tej transakcji koncern umocni swoją pozycję na drugim miejscu w kraju (pierwsze miejsce przypada Lufthansie - przyp. red.). - dodaje.

welt. de, bloomberg