Gdyby nie końcówka sesji, byłaby to jedna z najnudniejszych sesji na GPW. Wciąż na rynku nieobecne są duże zagraniczne fundusze, bez których polski parkiet nie potrafi znaleźć trwałego kierunku i od pierwszych dni sierpniowej wyprzedaży tkwi na jednym poziomie konsolidacji. Do tej pory jako powód tak niskiej aktywności na GPW wskazywać można było niekorzystny układ kalendarza. Inwestorów paraliżowała perspektywa wtorkowego święta i sama przerwa w notowaniach. Do tego dochodziło wyczekiwanie na bardzo ważne dane CPI oraz PPI w USA, które zbiegły się z naszą rodzimą inflacją. Tyle tylko, że jesteśmy już po tych wszystkich wydarzeniach i patrząc w kalendarz danych makro, nie można przecież powiedzieć, że aktywność na GPW wstrzymywała np. dzisiejsza publikacja danych
o produkcji przemysłowej (i PPI). Może trzeba przypomnieć, że mamy środek europejskiego miesiąca wakacji?
Większych zmian nie było nawet na otwarcie sesji, mimo że dobrą passę kontynuowały amerykańskie indeksy. Nasdaq po środowym wzroście zanotował najlepszy trzydniowy wzrost od sierpnia 2004 roku. Dow Jones zamknął się na poziomach najwyższych od 16 maja, a S&P zanotował poziomy niewidziane od 11 maja. Zignorowanie tego ruchu przez GPW wynika po części z faktu zdyskontowania dobrych danych CPI już na sesji środowej. Po drugie, sporym niebezpieczeństwem dla emerging markets jest załamanie koniunktury na rynku surowców, a ostrzega przed tym indeks towarów CRB, który testuje średnią 200-sesyjną, będącą trzeci rok arcyważnym wsparciem. Zarówno cena ropy, jak i miedzi w trakcie wczorajszej sesji nadal spadały, więc o optymistycznym wariancie odreagowania od wsparcia nikt raczej dzisiaj nie będzie wspominać, a dopóki widmo wiźkszej przeceny surowców wisi nad rynkami finansowymi, dopóty rynki wschodzące mogą być w niełasce globalnych funduszy.
Wczorajsza sesja tak jak każdy z poprzednich dni jest oddzielnym epizodem i nie wskazuje kierunku na kolejne dni. Dziś rynek znowu powinien szukać kierunku, a nawet jeśli o 14.00 wskaże go produkcja przemysłowa (oczekiwany wzrost w lipcu 14,4 do 15 proc. r/r), to największe fundusze swoją reakcję pokażą najwcześniej dopiero w przyszłym tygodniu. Wiadomością dnia na jutrzejszej sesji może się okazać napływ/odpływ kapitałów do funduszy inwestujących na emerging markets.