Nabywca mieszkania lub działki, aby stać się jej faktycznym właścicielem, musi najpierw pokryć notarialne i sądowe opłaty z tytułu wpisania do ksiąg wieczystych. Na trwającym obecnie boomie na rynku nieruchomości siłą rzeczy korzystają więc notariusze. Ile wyniosła zebrana przez nich, przy okazji transakcji kupna nieruchomości, taksa? Nie wiedzą tego Krajowa Rada Notarialna, wojewódzkie izby notarialne ani Ministerstwo Finansów. - Nie zbieramy takich danych, bo nie są nam one do niczego potrzebne - mówi Waldemar Jurkiewicz, dyrektor biura KRN. Resort finansów tłumaczy z kolei, że ma jedynie dane o całości zebranych podatków od czynności cywilno-prawnych, bez rozróżnienia, z jakiego powodu zostały pobrane.

Wykorzystując dane GUS o rynku nieruchomości w roku 2005 r., możemy jednak oszacować część tej kwoty. Gdy weźmiemy liczbę transakcji, średnią cenę za metr kw. mieszkania i przeciętną jego powierzchnię oraz uwzględnimy zróżnicowanie cen w różnych województwach, okazuje się, że za same lokale mieszkalne jest to suma rzędu 120 mln zł. Zważywszy, że w Polsce działało w ubiegłym roku 1694 notariuszy, oznacza to, że w 2005 r. przeciętny dochód za takie usługi związany z zakupem mieszkań wyniósł ok. 70 tys. zł na jednego notariusza. Biorąc pod uwagę, że dochodzą do tego kwoty pobrane od nabywców zabudowanych gruntów i użytków rolnych (kupno mieszkań to tylko jedna trzecia wszystkich transakcji), duży ruch na rynku nieruchomości okazał się złotym interesem dla notariuszy.

Wysokość opłat jest określona w rozporządzeniu Ministerstwa Sprawiedliwości i zależy od wartości nieruchomości. Dla przykładu, przy zakupie mieszkania o wartości 150 tys. zł notariuszowi zapłacimy 1460 zł. W przypadku działki wartej 50 tys. zł trzeba ponieść opłatę 910 zł, natomiast przy zakupie za kwotę 1 mln 100 tys. zł, jest ona równa 5960 zł. Wprawdzie w dokumencie jest mowa o tym, że są to stawki maksymalne, ale w praktyce notariusze pobierają największe możliwe kwoty. Jak twierdzi Jacek Kamiński, specjalista agencji nieruchomości King Sturge, na zniżki można liczyć w przypadku dłuższej współpracy z kancelarią. - Są one jednak raczej niewielkie - przyznaje.

Czy jest szansa, że opłaty notarialne wkrótce stanieją? Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma na razie stanowiska w sprawie ewentualnego ich obniżenia. Zdecydowanie przeciwni zmianom są za to przedstawiciele notariuszy. - Pobierana taksa jest niczym wobec odpowiedzialności, jaką na siebie bierzemy, podpisując dokumenty - mówi Andrzej Szereda, rzecznik prasowy Izby Notarialnej w Łodzi. - Poza tym olbrzymia część tego, co zarabiamy, jest odprowadzana w formie podatków do budżetu państwa - przekonuje. Zgadza się z nim Joanna Greguła, prezes krakowskiej Izby. - Pobierane opłaty i tak są niskie w porównaniu z, na przykład, prowizją, jaką biorą pośrednicy, a przecież notariat oznacza odpowiedzialność cywilną i prawną w razie wpadki. Poza tym lwią część dochodów zabierają koszty prowadzenia kancelarii - mówi J. Greguła. Jej zdaniem, ewentualne obniżenie stawek doprowadzi do zmniejszenia dostępności usług. - Ze społecznego punktu widzenia sensowne mogłoby być jedynie wprowadzenie ulg dla młodych ludzi, którzy pierwszy raz kupują mieszkanie - dodaje prezes.