Jak podał wczoraj GUS, wskaźnik PPI, określający wzrost cen produkcji przemysłowej w ciągu roku, wyniósł w lipcu 3,5 proc. To prawie o 0,5 pkt proc. więcej niż prognoza ekonomistów bankowych (ankietowani w zeszłym tygodniu przez "Parkiet" wskazywali średnio 3,1 proc.). W porównaniu z czerwcem br. ceny okazały się z kolei wyższe o 0,7 proc. - Wskaźnik PPI na takim poziomie jest dość mocnym zaskoczeniem - ocenia Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego. Jego zdaniem, o większym wzroście cen zdecydowało w dużej mierze osłabienie złotego jeszcze w czerwcu. - Zmiany na rynku walut wpływają na ceny z ponadmiesięcznym opóźnieniem - tłumaczy. Jak dodaje, jest to również efekt podwyżki cen ropy naftowej - Szczególnie widać to na przykładzie koksu, który zdrożał o 4,7 proc. - zauważa. Jacek Kotłowski, ekonomista BRE Banku, wskazuje z kolei na zwyżkę cen wyrobów tytoniowych i metali. - Ponadto w lipcu mieliśmy duże zużycie energii, co spowodowało podwyżkę cen - zauważa.
Czy wyższe od spodziewanych wzrost cen w przemyśle oraz inflacja mogą skłonić Radę Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp? Jak mówi P. Kalisz, jest to mało prawdopodobne. - W przyszłym miesiącu należy się raczej spodziewać spowolnienia dynamiki PPI, a inflacja i tak wciąż jest względnie niska. Takie wartości wskaźników mogą wpłynąć na rynek, ale raczej nie na decyzję rady - przewiduje. Tego typu scenariusz potwierdza wczorajsza wypowiedź członka RPP Mariana Nogi. - Dane o lipcowej inflacji nie świadczą o narastaniu zagrożenia szybszym, niż przewidywano, wzrostem cen - mówi. Jego zdaniem, inflacja wyniesie w grudniu 1,5 proc. Jak dodaje, gospodarka nadal znajduje się w ożywieniu, o czym ma świadczyć wzrost produkcji przemysłowej. Jak podaje GUS, wyniósł on w lipcu 14,3 proc., podczas gdy zapytani przez "Parkiet" analitycy szacowali przeciętnie 14,5 proc. W porównaniu z czerwcem była natomiast niższa o 6,2 proc. (zwykle w okresie wakacji następuje sezonowy spadek).
Jak mówi Tomasz Bujak, ekonomista BZ WBK, wzrost został wygenerowany głównie przez przetwórstwo (produkcja w tym sektorze była wyższa niż roku temu o 15,6 proc.). - Poza tym dynamicznie zwiększa się eksport - zauważa. Zdaniem J. Kotłowskiego, rozczarowuje za to budownictwo. Według danych GUS, wzrost produkcji budowlano-montażowej wyniósł w lipcu 4,8 proc., co na tle 14,3-
-procentowej zwyżki w przemyśle wypada blado.
Jak podsumowuje T. Bujak, wskaźniki cen i produkcji wskazują, że gospodarka szybko się rozwija. - Można przewidywać utrzymanie wzrost PKB na obecnym poziomie - przewiduje.