Reklama

Nocna koszmarna rozmowa kwalifikacyjna

Spotkanie kwalifikacyjne jest tak samo sztuczne jak sen

Publikacja: 21.08.2006 10:12

Obudziłem się rano z ciężką głową. Miałem koszmar. Jeszcze teraz próbuję odnaleźć w pamięci te deprymujące obrazy. Akurat przypominam sobie, że byłem na spotkaniu kwalifikacyjnym. Jako kandydat. Assesor miał kamienną twarz i strzelał pytaniami:

- Jakimi językami pan włada?

- Francuskim, angielskim, polskim, niemieckim i językiem ciała.

- Jakie ma pan zalety?

- To zależy od tego, co pan zaleca.

Reklama
Reklama

- Jakie ma pan słabe strony?

- Moją słabą stroną jest to, że nie potrafię mówić o swoich słabych stronach.

- Jakie ma pan osiągnięcia?

- Osiągnąłem dno, a na nim znalazłem szczyt marzeń.

- Jaka była pana największa porażka?

- To, że znalazłem się tutaj, aby się przed panem usprawiedliwiać, odpowiadając na pytania.

Reklama
Reklama

- Dlaczego zdecydował się pan na zawód headhuntera?

- Ja sam nie mógłbym się zdecydować na taki zawód! To zawód zdecydował za mnie. Został mi tylko wybór, czy podoba mi się to, czy nie.

- Ile chce pan zarabiać?

- Mogę mówić tylko o widełkach. Ale przez to, że mój apetyt jest ogromny, przepaść będzie duża.

- Jaki jest idealny szef według pana?

- Idealny szef to taki, który chodzi bez butów, ale zawsze znajduje chętnego, żeby go nosił.

Reklama
Reklama

- Czy pan ma hobby?

- Tak. Spać i pisać. Najlepiej w tym samym czasie.

- Czy pan ma do mnie pytania?

- Tak. Czy można jeszcze coś do picia?

- Tylko tyle? Może ma pan jakieś marzenia?

Reklama
Reklama

- Moim marzeniem jest wydostać się z tego koszmaru.

Kiedy koszmar się skończył, uświadomiłem sobie, że ani razu się nie śmiałem. Byłem poważny, jak nie przymierzając trup.

To prawda, co powiedział słynny polski reżyser: "w śnie nigdy się nie śmieję". Spotkanie kwalifikacyjne jest tak samo sztuczne jak sen. Zresztą chyba takie wrażenie mają kandydaci, którzy przychodzą do mnie. Nie mogą sobie wyobrazić, że można się śmiać w czasie spotkania kwalifikacyjnego. A szkoda, ponieważ ten, kto potrafi rozśmieszyć, śmiga do dalszych etapów selekcji.

Większość kandydatów traktuje spotkanie kwalifikacyjne jako zło konieczne. Przechodząc przesłuchanie, zaciskają zęby i gryzą język, myśląc, jak najlepiej dobrać słowa. Tylko ci najbardziej doświadczeni, znający na pamięć standardowe pytania headhunterów przyjmują tego typu ćwiczenia jak rutynową higienę. Ale chyba nikt nie nastawia się na to, że można wybrać śmiech i radość odkrywania siebie. Tak samo jak senny koszmar odzwierciedla stłumione kompleksy, tak samo kandydat robi średnie wrażenie, kiedy nie potrafi pogodzić się ze swoją historią. A skoro wiadomo, że nie ma człowieka z idealnym curriculum vitae, tylko śmiech może nam pomóc zatuszować ocenę swojej osoby w oczach innych.

Opisane zdarzenia są fikcyjne

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama