- Moim marzeniem jest wydostać się z tego koszmaru.
Kiedy koszmar się skończył, uświadomiłem sobie, że ani razu się nie śmiałem. Byłem poważny, jak nie przymierzając trup.
To prawda, co powiedział słynny polski reżyser: "w śnie nigdy się nie śmieję". Spotkanie kwalifikacyjne jest tak samo sztuczne jak sen. Zresztą chyba takie wrażenie mają kandydaci, którzy przychodzą do mnie. Nie mogą sobie wyobrazić, że można się śmiać w czasie spotkania kwalifikacyjnego. A szkoda, ponieważ ten, kto potrafi rozśmieszyć, śmiga do dalszych etapów selekcji.
Większość kandydatów traktuje spotkanie kwalifikacyjne jako zło konieczne. Przechodząc przesłuchanie, zaciskają zęby i gryzą język, myśląc, jak najlepiej dobrać słowa. Tylko ci najbardziej doświadczeni, znający na pamięć standardowe pytania headhunterów przyjmują tego typu ćwiczenia jak rutynową higienę. Ale chyba nikt nie nastawia się na to, że można wybrać śmiech i radość odkrywania siebie. Tak samo jak senny koszmar odzwierciedla stłumione kompleksy, tak samo kandydat robi średnie wrażenie, kiedy nie potrafi pogodzić się ze swoją historią. A skoro wiadomo, że nie ma człowieka z idealnym curriculum vitae, tylko śmiech może nam pomóc zatuszować ocenę swojej osoby w oczach innych.
Opisane zdarzenia są fikcyjne