Od ponad dwóch lat indeks Nasdaq Composite grupujący spółki "nowej ekonomii" praktycznie stoi w miejscu. W tym roku zachowuje się znacznie słabiej niż obejmujący szeroki rynek indeks S&P 500. Technologiczna hossa odeszła w zapomnienie.
"Wyparowało"
prawie 2,9 mld USD
Aby znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego inwestorzy szerokim łukiem omijają sektor technologiczny, przyjrzeliśmy się bliżej 20 największym spółkom wchodzącym w skład indeksu Nasdaq Composite. Ich łączny udział przekracza jedną trzecią. Wśród nich znajdują się nie tylko giganci szeroko pojętej branży informatycznej i komputerowej (Microsoft, Intel, Google, Oracle, Apple Computer czy Dell), ale także spółki biotechnologiczne (Amgen, Gilead Sciences, Genzyme) oraz finansowe (Fifth Third Bancorp i Charles Schwab). Można tu znaleźć także operatora telewizji kablowej (Comcast), jak i producenta kawy (Starbucks), co świadczy, jak różne branże (nie tylko związane z zaawansowanymi technologiami) reprezentowane są w składzie Nasdaq Composite, który obejmuje ponad 3100 spółek.
Z naszych obliczeń wynika, że przyczyną spadku notowań Nasdaqa w tym roku są coraz słabsze wyniki spółek. Łączny zysk netto 20 największych firm po czterech ostatnich kwartałach wyniósł niecałe 51,7 mld USD i był o 5,3 proc. niższy niż w okresie od II kw. 2005 do I kw. 2006 r. Powody do obaw wśród inwestorów są tym bardziej uzasadnione, że jest to pierwszy spadek zysków od początku hossy w 2003 r. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze przed rokiem - po II kw. 2005 r. - narastające zyski netto urosły o blisko 8 proc. Od tego czasu dynamika spadała, aż w końcu stała się ujemna.