Resort sprawiedliwości zapowiedział wczoraj obniżenie o połowę maksymalnych stawek taksy notarialnej. Spadną wszystkie te opłaty, które zależą od wartości aktu notarialnego. Jak mówi Zbigniew Ziobro, notariusz zarabia około osiem razy więcej niż sędzia sądu okręgowego. - Dla zwykłego Kowalskiego ceny są bardzo wygórowane. W dodatku tego typu usługi mają charakter przymusowy, więc nie sposób z nich zrezygnować - zauważa. Zmienione zostanie też brzmienie przepisów, które dotychczas mogło sugerować stosowanie tylko największych możliwych stawek. - Mamy nadzieję, że dzięki temu konkurowanie poziomem cen nie będzie postrzegane jak złamanie zasad etyki zawodowej - mówi minister. Jego zdaniem, zmiany wpłyną również pozytywnie na budownictwo mieszkaniowe.
O dużych opłatach, jakie pobierają kancelarie i ich wzrastających przychodach wygenerowanych dzięki boomowi na rynku nieruchomości pisaliśmy w sobotę w "Parkiecie". Według naszych szacunków, za sporządzanie aktów sprzedaży samych tylko lokali mieszkalnych notariusze zebrali w ubiegłym roku kwotę rzędu 120 mln zł (przeciętnie około 70 tys. zł na kancelarię). Ministerstwo zamierza także stworzyć urząd nadzoru nad rynkiem notarialnym. - Odczuwalny jest aktualnie brak organu kontroli wewnętrznej - mówi Andrzej Kryże, podsekretarz stanu w ministerstwie. Projekty rozporządzenia i ustawy o notariacie mają być gotowe w ciągu miesiąca.