Frank Quattrone, były inwestycyjny guru, uniknął trzeciego już procesu sądowego o składanie fałszywych zeznań i utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości. Początek procesu Quattrone wyznaczono na wczoraj, ale do rozprawy nie doszło. Prawnikom Quattrone udało się doprowadzić do ugody z prokuraturą, dzięki której oskarżony uniknie więzienia. Nie musiał się też przyznawać do popełnienia przestępstwa. Gdyby jednak Quattrone złamał prawo inwestycyjne w ciągu najbliższych kilku lat, prokuratorzy mają prawo do ponownego wniesienia oskarżenia.

Jeśli sąd zatwierdzi warunki porozumienia, były bankier będzie mógł powrócić do pracy na Wall Street. Quattrone nie ukrywa, że chciałby otworzyć małą firmę doradczą.

W okresie technologicznej hossy Quattrone pracował dla Credit Suisse First Boston i zajmował się między innymi wprowadzaniem spółek internetowych na giełdę. Jego roczne zarobki sięgały wówczas 120 milionów dolarów. W 2003 r. został oskarżony o to, że trzy lata wcześniej wydał polecenie zniszczenia dokumentacji dotyczącej przyznawania prawa do zakupu akcji firm internetowych na rynku pierwotnym, mimo że wiedział o toczącym się postępowaniu władz regulacyjnych. Pierwszy proces zakończył się unieważnieniem z powodu braku zgody w ławie przysięgłych. W drugim w 2004 r. skazano Quattrone na 18 miesięcy więzienia, ale prawnikom udało się skutecznie odwołać się od tego wyroku. Z oskarżenia na drodze cywilnej zrezygnował także NASD, a Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) unieważniła dożywotni zakaz działalności na rynkach kapitałowych, otwierając ponownie 50-letniemu dziś Quattrone drogę na Wall Street.

Nowy Jork