Notowania blue chips pogrążyły się w marazmie. Do przeszłości należą emocje związane z publikacją wyników finansowych spółek. Poza tym zastój WIG20 wynika także po części z jego niedawnej przewagi względem innych parkietów. W lipcu indeks należał do najszybciej rosnących wskaźników rynków wschodzących. Teraz przyszedł czas, by wyrównać tempo wzrostu względem zagranicy. Tym bardziej że analitycy zaczynają zwracać uwagę zachodnich inwestorów na inne - ich zdaniem niedoceniane - rynki, takie jak Turcja.
Jeśli chodzi o wczorajszą sesję, to tak znikomej zmienności WIG20 nie notowano już dawno. Dzienne maksimum różniło się od minimum zaledwie o 26 pkt. Po raz ostatni tak niewielką rozpiętość wahań zanotowano w końcu marca - na kilka dni przed zakończeniem ponaddwumiesięcznego męczącego trendu bocznego. Niechęć inwestorów do handlu potwierdza szybko malejąca aktywność. Średnie obroty akcjami z WIG20 z pięciu sesji zmalały do 524 mln zł. To także poziom najniższy od końca marca. Gdyby ten zastój miał się utrzymać także we wrześniu, to automatycznie gwałtownie zacznie maleć roczna dynamika WIG20. Stać się tak może dlatego, że rok temu indeks szybko szedł w górę, a to oznacza, że baza do porównań zwiększa się niemal z dnia na dzień. Wystarczyłoby, żeby
WIG20 zakończył wrzesień na
poziomie zbliżonym do obecnego, a roczna stopa zwrotu zmalałaby z obecnych ok. 35 proc. do nieco ponad 15 proc. To na razie teoretyczny scenariusz, gdyż wybicie z trwającej konsolidacji nastąpi zapewne wcześniej niż przed końcem września. Okresy marazmu takiego jak obecnie poprzedzają zawsze silne ruchy. Obecnie większe wydaje się prawdopodobieństwo wybicia w dół.
Przemawia za tym fakt, że chociaż w perspektywie ostatnich sesji trwa trend boczny, to w terminie trzech tygodni utrzymuje się trend spadkowy. Można założyć, że trend ten będzie kontynuowany. Przypuszczenia takie potwierdza oscylator stochastyczny, który od kilku sesji podąża w górę. Potwierdza tym samym, że niewielka próba odbicia od sierpniowego dołka