Pod presją akcjonariuszy żądających wyższej stopy zwrotu, światowy potentat komórkowy Vodafone wycofuje się z mało opłacalnych rynków. Po Japonii i Szwecji przyszła kolej na Belgię. Z Polski brytyjska spółka, udziałowiec Polkomtela (właściciel Plus GSM), raczej się nie wycofa, bo rynek wciąż szybko rośnie. W każdym razie Maksymilian Bylicki, szef rady nadzorczej Polkomtela, powiedział "Parkietowi", że nie słyszał, by Vodafone miał takie plany.
Przedmiotem zapowiedzianej w piątek transakcji jest 25-proc. pakiet akcji Proximusa, operatora sieci telefonii komórkowej. Właścicielem tych udziałów jest Vodafone, a kupuje je Belgacom, największa w Belgii spółka w branży telekomunikacyjnej, posiadająca 75 proc. akcji Proximusa.
Vodafone uważa, ze 2 mld euro oferowane przez Belgów to dobra cena. Belgacom postanowił kupić udziały w firmie komórkowej, gdyż jego szefowie są przekonani, że teraz łatwiej im będzie sprzedawać pakiety łączonych usług oferowanych za pośrednictwem telefonii mobilnej i stacjonarnej.
Belgacom ma 4,5 miliona abonentów. Jego szef Didier Bellens spodziewa się spadku przychodów, bo rywale ostro konkurują cenami usług. Analitycy pozytywnie oceniają umowę z Vodafone. - Dzięki tej transakcji zwiększą się zyski, bo nie trzeba będzie płacić dywidendy mniejszościowemu akcjonariuszowi - ocenia Dirk Saelens z KBC Securities.
Chwalony jest też Vodafone, gdyż nie miał żadnych szans uzyskania kontroli nad aktywami w Belgii. Rozmowy z Belgacomem trwały półtora roku.