Teraz jesteśmy świadkami kolejnych bardzo kosztownych transakcji. Najbardziej spektakularnym przedsięwzięciem jest finalizowane przejęcie Arcelora przez Mittal Steel. To największa transakcja w branży stalowej. Co z tego wyniknie?
Hinduski miliarder Lakshmi Mittal, właściciel Mittal Steela, zanim po kilkumiesięcznej batalii porozumiał się z kierownictwem Arcelora (kosztem kilku dodatkowych miliardów euro), wielokrotnie zapewniał, że chciał przejąć Arcelora za porozumieniem stron, ale jego wizja światowego rynku stali nie przypadła do gustu drugiej stronie. Kandydat do mariażu menedżerom Arcelora długo wydawał się z innego świata, wręcz obcy kulturowo. Mittala krytykowano za jakość produktów, styl zarządzania firmą, zakwestionowano też wartość akcji Mittal Steela, bo na giełdach jest tylko kilkanaście procent kapitału.
Wprawdzie Lakshmi Mittal zapewniał, że ma przemyślany projekt i gotów jest współpracować z menedżmentem Arcelora, ale gołym okiem widać było rafy, na które może się nadziać stalowy kolos. A przecież tego rodzaju operacje zawodziły z mniej poważnych powodów.
Przykładem może być inny koncern stalowy - Corus, który powstał w wyniku połączenia firmy British Steel i holenderskiej grupy Hoogovens. Z powodu konfliktów personalnych, błędów w planowaniu w 2003 r. trzy lata po fuzji kapitalizacja spadła z 6 miliardów dolarów do 230 milionów. Doszło do konfliktu, buntu pracowników i konieczna okazała się polityczna ingerencja. Później - na szczęście - było lepiej. Obecnie wartość rynkowa spółki wynosi 3,6 mld GBP.
Są też jednak pozytywne przykłady. Do nich należy sam Arcelor. Powstał cztery lata temu z połączenia francuskiego Usinoru, hiszpańskiej Aceralii i luksemburskiego Arbedu. Realizację tego projektu oceniono wysoko i obok Airbusa uznano go za triumf europejskiej przedsiębiorczości.
Teraz ten dojrzały owoc zerwał Mittal. Wywodzący się z pustynnego Radżastanu biznesmen - mimo wad - ma też zalety, a przede wszystkim duże doświadczenie w integrowaniu firm. Dzięki serii zakupów i przejęć zbudował imperium od Kazachstanu po Trynidad, a jego huty produkują najwięcej stali. Ma więc szanse na odniesienie sukcesu. Zwłaszcza że obiecał, iż nowy gigant stalowy będzie zarządzany tak, jak Arcelor. Skład kierownictwa spółki Arcelor Mittal wskazuje, że tak właśnie będzie. Firmą pokieruje Roland Junck, dotychczasowy wiceprezes Arcelora.