W środę inwestorzy dowiedzieli się, że w drugim kwartale wzrost PKB sięgnął 5,5 proc. Mimo tak świetnych danych wczoraj na giełdowym parkiecie daleko było od euforii, a WIG20 zakończył sesję na minusie. Fakt ten można wytłumaczyć tym, że w krótkiej perspektywie notowania giełdowe często zmieniają się niezależnie od fundamentów. Problem w tym, że WIG20 zachowywał się wyjątkowo słabo praktycznie przez cały sierpień. W tym czasie zniżkował o 7,2 proc.
Wbrew światu
Kiepska forma indeksu największych spółek była tym bardziej wyraźna, że w sierpniu na światowych rynkach akcji panowały dość dobre nastroje. Indeks MSCI dla rynków wschodzących wzrósł o 2,8 proc. Zastój na naszym rynku spowodował, że WIG20 znalazł się na samym końcu rankingu światowych indeksów pod względem stopy zwrotu w sierpniu (uwzględniając zmiany indeksów przeliczone według kursu dolara).
Być może słabe zachowanie WIG20 w minionym miesiącu wynikało z tego, że indeks zanotował wyjątkowo silną zwyżkę w lipcu (o 10,4 proc.). Tymczasem w lipcu indeks MSCI dla rynków wschodzących wzrósł zaledwie o 1,1 proc. Na dłuższą metę oba indeksy poruszają się zazwyczaj w podobnym rytmie, tak więc sierpniowa słabość WIG20 mogła wynikać z jego lipcowej przewagi.
Miniony miesiąc był zresztą nieudany przede wszystkim dla posiadaczy akcji największych spółek. Na szerokim rynku sytuacja bardziej odpowiadała temu, co się działo na świecie. Indeks małych firm WIRR podskoczył o 3,4 proc. Z kolei obejmujący głównie średniej wielkości spółki MIDWIG praktycznie nie zmienił swej wartości (spadek o 1,5 proc.).